20.08.2017

Filmy, do których nie wracam

"Incendies" reż. Denis Villeneuve, Kanada 2010

Rzadko kiedy oglądam filmy więcej niż raz. Mam kilka (no więcej niż kilka) evergreenów, które mogę oglądać w kółko, ale zazwyczaj nie wracam do filmów. Głównie dlatego, że ten czas wolę poświęcić na coś nowego, a czasem ze strachu przed popsuciem sobie pierwszego wrażenia. Boję się wracać do filmów, które mnie zachwyciły bo nic nie może się przecież równać z miłością od pierwszego wejrzenia :) Na razie nie wyobrażam sobie ponownego seansu np. „Wielkiego piękna” czy „I’am not there” gdyż w mojej głowie były to doświadczenia zmieniające moje postrzeganie świata. 

Jednym z takich powrotów, na jakie się odważyłam w ostatnim czasie, było ponowne obejrzenie „American Beauty”. Filmu, na który w liceum specjalnie zerwałam się na wagary (do dziś pamiętam nawet jak byłam ubrana w dzień, kiedy go widziałam!) Pozwoliłam go sobie obejrzeć ponownie ponad rok temu i byłam zdziwiona tym jak doskonale pamiętałam większość scen, a nawet dialogów! Rewatch „American Beauty” absolutnie nic nie zmienił w jego ocenie – nadal uważam go za arcydzieło współczesnego kina amerykańskiego. Ale wiem też, że nie każdy powrót do podziwianych kiedyś filmów kończy się w ten sposób, więc na wszelki wypadek po prostu wolę nawet nie ryzykować.

Są jednak filmy, do których nie wracam celowo. Kiedy przypadkiem trafię na nie w TV, instynktownie przełączam dalej. Uciekam od nich jak od ludzi, którzy kiedyś mnie skrzywdzili. To filmy, które poruszały mnie tak mocno, wywołały tak silne emocje, że nie chcę ich sobie fundować na nowo. Są zbyt ciężkie.

Oto moja lista, filmów zbyt ciężkich by obejrzeć je po raz kolejny:  

27.06.2017

Wiosenne skrawki. Poza repertuarem


Moje filmowe życie coraz częściej i coraz bardziej toczy się gdzieś z boku głównych kinowych repertuarów, a moje wyprawy filmowe zbaczają z głównego nurtu, szukając czegoś, co ciężko znaleźć na codzień w kinie: świeżości, naturalności, szaleństwa. Wciąż dużo oglądam, ale coraz częściej i więcej pozycji, których nie ma w głównych repertuarach. Szukam tego "czegoś innego", na pokazach, przeglądach, festiwalach. W kinach w bramach, w kinach na kanapach, w kinach za rogiem... Oto co działo się u mnie wiosną. 

Kino Off

"SOLACE" reż. Wojtek Wojtczak, Polska 2017


To jest rodzaj kina jakiego w Polsce się w zasadzie nie kręci. Albo przynajmniej nie pokazuje. Ja miałam okazję być na pokazie tego interesującego projektu. Całkowicie autorskie kino zupełnie poza głównym nurtem. Spokojne, klasyczne czarno-białe zdjęcia, plaża jako scenografia i tylko trójka bohaterów. Bohaterów pomiędzy którymi jest mnóstwo emocji. I jedynie głos z offu jako narrator. Wysmakowane kino, które ogląda się jak poemat. 

08.05.2017

Co obejrzeć na 14. Festiwalu Docs Against Gravity


Kiedy zawodzi dziennikarstwo do gry wchodzą dokumentaliści - szczerze w to wierzę. To oni od dawna opisują i analizują mój świat. Dlatego tak bliski jest mi Festiwal Docs Against Gravity, o którym szerzej pisałam dwa lata temu (TU).

Oto kilka propozycji, które polecam z, jak zwykle przepełnionego, programu :

03.05.2017

Klient

"Forushande" reż. Asghar Farhadi, Francja/Iran 2016 

Trzeci raz piszę o filmie Farhadiego i czuję się trochę jakbym pisała jedną recenzję w trzech odcinkach. Bo Farhadi znowu się powtarza, ale nawet opowiadając wciąż tę samą historię, po raz kolejny prowadzi nas w meandry zawiłości ludzkiej natury. I robi to tak, że nie sposób się od jego historii oderwać.

Otwarcie „Klienta” zaskakuje stylem Hitchcocka: zaczyna się od trzęsienia ziemi. Kamienica, w której mieszkają bohaterowie – Emad i Rana, pęka i wszyscy mieszkańcy zmuszeni są do jej natychmiastowego opuszczenia. Młode małżeństwo pilnie poszukuje nowego lokum, a z pomocą przychodzi znajomy z teatralnej trupy, oferując wynajem swojego mieszkania. Kiedy młodzi się wprowadzają, okazuje się, że poprzednia lokatorka nie zabrała jeszcze swoich rzeczy i trudno jest ją namówić by to w końcu zrobiła.

Tak zostajemy wprowadzeni w misterną, koronkową fabułę „Klienta”, której zwrot akcji niejeden raz nas zaskoczy.

02.04.2017

Co warto obejrzeć na 23 "Wiośnie filmów"


Wiosna Filmów: www.wiosnafilmow.pl   

Prawdziwa wiosna zaczyna się wtedy gdy zawita do kina :) Moja ulubiona Wiosna Filmów właśnie się zaczyna! Jeśli nie wiecie co wybrać z programu - zapraszam po moje rekomendacje!

Kino europejskie 

"Co przynosi przyszłość" - nie dziwię się, że Wiosna przypomina ten film: był to najlepszy film jaki widziałam na poprzedniej edycji festiwalu. Znalazł się także w moim rocznym zestawieniu jako jeden z najciekawszych europejskich filmów 2016 roku. 


Warto nie tylko dla doskonalej Isabelle Huppert. „L’avenir” czyli po prostu "przyszłość" w oryginale, to dramat, ale nie o samym dramacie, a o tym co się dzieje wcześniej i co się dzieje później. Puenta jest oczywista: wszystko jest ulotne. Czas leci, czas wszystko zmienia, jest nieubłagany. Chcemy go złapać, zatrzymać, cofnąć. A możemy się tylko dostosować."


05.03.2017

Moonlight

"Moonlight" reż. Barry Jenkins, USA 2016 

Spośród wszystkich filmów, które widziałam ostatnio, o tym myślę najwięcej.

Są postacie, które nigdy nie stają się bohaterami pierwszego planu. Takie, które zawsze przemykają tylko gdzieś w tle, sprowadzone do stereotypów, uproszczone do granic możliwości. Istnieją tylko po to by spełnić jakąś ustaloną z góry rolę. Rolę tła. Nie zdajemy sobie z tego sprawy, dopóki ktoś ich nie zhumanizuje i nie zrobi filmu właśnie o nich. „Moonlight” to film, który takim bohaterom daje głos, wnętrze, głębię.

13.02.2017

Manchester by the sea

"Manchester by the Sea" reż. Kenneth Lonergan, USA 2016 

Wyobraźcie sobie człowieka, który uważa, że nie zasługuje nawet na meble w pokoju czy okno. Człowieka nie patrzącego dalej niż w następny dzień. Człowieka, który nie żyje, a zaledwie funkcjonuje. Na tyle ile musi.

Kenneth Lonergan jest reżyserem, który ma obsesję na punkcie dobrze napisanego scenariusza. Nad tym pracował 2 lata. I stworzył historię, którą obiera się jak cebulę. Za każdą wersją jest kolejna. Co raz bardziej bolesna.

05.02.2017

15 dokumentów wartych obejrzenia na Netflix

"XIII poprawka" reż. Ava DuVernay, USA 2016

Netflix pełen jest świetnych seriali, świetnych stand-upów i świetnych dokumentów. To prawdziwa kopalnia filmów dokumentalnych poruszających bardzo różne tematy. Często słyszę pytanie "Co oglądać na Netlixie?" i wtedy zawsze odpowiadam: dokumenty! Aby ułatwić Wam poszukiwania, przybliżam 15 pozycji, które widziałam i polecam. 

Zaczniemy od tematyki "więziennej", ale tak naprawdę społeczno - politycznej.

31.01.2017

skrawkowe naj 2016


Co raz ciężej podsumowywać mi filmowy rok. Jakoś tak przestaje mieć skłonność do porównywania filmów względem siebie. Może to wynika z tego, że ten 2016 nie był jakoś specjalnie udany w kinematografii. Było jednak kilka tytułów, które zdecydowanie zostały ze mną na długo. 

30.01.2017

22.01.2017

La La Land

"La La Land" reż. Damien Chazelle, USA 2016

 „City of stars, are you shining just for me?”.

Wszyscy to mamy – marzenia. Pragnienia by te gwiazdy świeciły tylko dla nas, by nam się poszczęściło, udało. Staramy się, ciężko pracujemy i wierzymy, że stanie się niemożliwe. To marzyciele ciągną ten świat do przodu. Szaleńcy, którzy wierzą, że mogą coś osiągnąć. Problem zaczyna się gdy opadają z sił i tracą w siebie wiarę.

Los Angeles wydaje się być miastem nie tyle aniołów, co marzycieli właśnie. Ciągną tam całymi stadami. A potem zderzają się z rzeczywistością. Z wiecznym odrzuceniem i porażkami. Ciekawe kogo jest tam więcej: tych, którzy wciąż marzą czy tych, którzy już się poddali? W takim punkcie pomiędzy utrzymaniem, a porzuceniem marzeń, jest Sebastian i Mia. On kocha jazz, ona srebrny ekran. On gra do kotleta, ona między przesłuchaniami pracuje w kawiarni. Ich drogi się przetną. Raz, drugi i w końcu trzeci. W myśl zasady Billego Wildera o „cute meetings”, ich pierwsze spotkania są nieoczywiste, zabawne i zadziorne. My wiemy od początku, że musi zaiskrzyć, oni muszą trochę na to poczekać.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...