06.11.2016

Dzieciństwo wodza

„The Childhood of a Leader” reż. Brady Corbet, Francja/Węgry/Wielka Brytania 2015

Przyznam, że dawno żaden film nie zrobił na mnie tak dużego wrażenia. Wpadałam na pokaz lekko spóźniona, film już się zaczął, a w sali panowała niemal zupełna ciemność i tak właściwie zostało do końca bo „Dzieciństwo wodza” jest wizualnie bardzo mroczne. 

Akcja dzieje się głównie w ciemnym pomieszczeniach, wieczorami, w ciągłym mroku i ta mroczność jest przytłaczająca już od pierwszych scen. Jest duszno i nieprzyjaźnie, a nam dużo czasu zajmuje by się w tym nieprzyjaznym świecie odnaleźć. Nieprzyjemne uczucie potęguje niepokojąca, przeszkadzająca muzyka, stylem przypominająca ścieżki dźwiękowe z horrorów. 

„Dzieciństwo wodza” podczas zeszłorocznego festiwalu w Wenecji zostało nagrodzone w kategoriach Najlepszy Reżyser oraz Najlepszy Debiut Fabularny i jest tak bardzo europejskim filmem w swej tematyce i stylowości, że aż trudno uwierzyć, że wyszedł spod rąk Amerykanów. Reżyser Brady Corbet wziął na warsztat bardzo ciekawy okres z historii naszego kontynentu: koniec I – szej wojny światowej i polityczne działania prowadzące do podpisania Traktatu Wersalskiego. Historycy zgodnie twierdzą, że zbyt duże roszczenia odszkodowawcze wywołały w Niemcach poczucie niesprawiedliwości i chęć rewanżyzmu, co ostatecznie zaowocowało wybuchem II wojny światowej.

Corbert funduje nam historyczne sci-fi, ustylizowane na kostiumowy film grozy. To jak bardzo ten film jest nieoczywisty, jest jego największą zaletą. Cobert grał u Haneke w jego amerykańskiej wersji „Funny Games” i widać od razu jak bardzo zainspirował go europejski mistrz kina. O „Dzieciństwie wodza” można śmiało powiedzieć, że jest dopełnieniem „Białej wstążki”. Oba filmy poruszają wydarzenia, które ukształtowały cały XX wiek i stawiają pytania o to jak rodzi się terror, skąd biorą się socjopaci i jak do władzy dochodzą dyktatorzy?

Z drugiej strony, jest to rodzinny dramat psychologiczny, ukazujący dysfunkcyjną rodzinę. Rodzinę, w której z pozoru wszystko gra, a tak naprawdę nikt z nas nie chciałoby być jej częścią. W sferze horroru film zahacza o „Lśnienie” czy „Omen”, jako dramat o „Porozmawiajmy o Kevinie”. W tej rodzinie nie ma postaci, którą da się lubić.

Nasz tytułowy bohater jest członkiem uprzywilejowanej klasy z wyższych sfer, ale jego życie tylko z pozoru może wydawać się bajkowe. Rodzina została przeniesiona na pół roku do francuskiej wsi skąd ojciec na większość tygodnia dojeżdża na obrady pokojowe do Paryża. W wielkich komnatach domu panuje chłód i niezrozumienie. Ojciec – dojrzały, szanowany inteligent, wyraźnie nie może porozumieć się ze swoją piękną i dużą młodszą żoną. Ona z kolei nie do końca dobrze czuje się w swojej roli. Kosmopolitka wychowana na samodzielną i wykształconą kobietę, dusi się w związku, w którym ma być tylko żoną, ucieka więc w religię i samotność. 

Prescott czuje to napięcie i żeby się z niego wyzwolić, sam wywołuje jeszcze większe. Przynajmniej ja tak rozumiem jego narastający bunt. Walczy o uwagę, zainteresowanie. Przy czym jego wybitna inteligencja i hardość powodują, że zaczyna brnąć coraz dalej i coraz śmielej przekraczać kolejne granice. Jest zarozumiały, nie czuje strachu ani respektu. Wciąż ma jednak momenty kiedy dostrzegamy w nim zagubione, bezbronne dziecko. Czy jego złość jest ogólna czy  precyzyjnie i konkretnie wymierzona w bliskich?

W tej kronice dzieciństwa przyszłego dyktatora można doszukiwać się freudowskich, seksualnych podłoży zachowania chłopca. Ponieważ ma rubensowskie blond loki, powracającym motywem jest mylenie go z dziewczynką. Kluczowe są jego relacje z kobietami: matką, opiekunką i nauczycielką, które go kształtują, każda w inny sposób. Mały aktor ma wygląd dziewczynki-aniołka, ale jego bohater duszę prawdziwego diabła. Mówiąc wprost: ten chłopiec jest przerażający. Przebierzcie się za niego na przyszłe Halloween, serio.

Wariacja na temat genezy powstania lidera – faszysty jest niepokojąca. Bardzo mocno stawia się tu pytanie o to dlaczego jesteśmy tacy jacy jesteśmy. Co jest silniejsze: wrodzony temperament czy wychowanie, nasza natura czy wpływ społeczeństwa?

Cobert niewątpliwie nauczył się od europejskich reżyserów odwagi i bezkompromisowości. Jego film jest bardzo radykalny i ma swój indywidualny styl. Panuje w nim potwornie ciężka, złowroga atmosfera. Reżyser stworzył film wizualnie poetycki, któremu klimat nadaje muzyka od klasyka horrorów i zdjęcia od bardzo solidnego autora zdjęć, którego pracę możecie pamiętać z filmu „45 lat”

Oba tematy: rodzinny i historyczno-polityczny, są pasjonujące. Cobert diagnozuje Europę, trochę jak robiła to „Czarodziejska góra” Manna.

Fascynujący i obiecujący debiut. Miesza w głowie myląc tropy. Ostatnia scena was zaskoczy. A nawet zmrozi Wam plecy. 


Film obejrzałam na festiwalu Kamera Akcja



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...