30.11.2015

London Film Festival 2015


Zawsze warto odwiedzić Londyn. Jeszcze lepiej zrobić to podczas London Film Festival organizowanego przez British Film Institut, który zawsze odbywa się na jesieni. Planowałam to od kilku lat i w końcu się udało. I było wspaniale!


LFF jest naprawdę ogromnym festiwalem, który w tym roku wyświetlał prawie 300 tytułów! Ciężko nie oszaleć widząc tak napakowany program. To nie jest festiwal, który odkrywa nowości, raczej zbiera z innych festiwali to co warto obejrzeć. I robi to naprawdę dobrze. W tym roku jednym z gorąco promowanych przeglądów był „LOVE”: 



Bilety na filmy można kupować przez internet albo bezpośrednio w kasach. 

 


Filmy grane są w kilku lokalizacjach, jedna skupia się w okolicy Leicester Squere gdzie jest kino VUE, a tuż obok, przepiękna zmodernizowana ogromna sala z lat 30, czyli kino Odeon Leicester Squere. 

A stąd już tylko kilka kroków do Picturehouse gdzie puszczane są pokazy dla prasy i branży.








Drugie festiwalowe skupisko mieści się po drugiej stronie Tamizy, przy siedzibie British Film Institute (BFI).

Nie jest to festiwal wytyczający nowe trendy. Jest za to przeładowany gwiazdami. Poważnie, ani w Berlinie, ani w Wenecji nie widziałam ich tak wielu. W Londynie przez 10 dni, po czerwonych dywanach kroczyli najbardziej uznani i popularni aktorzy. Jeśli ktoś lubi takie wrażenia naprawdę będzie zachwycony, a i skala tych czerwonych dywanów jest znacznie bardziej kameralna więc o selfie z gwiazdą naprawdę nie trudno. W tym roku można było popatrzeć m.in. na: Cate Blanchet, Johnny’ego Deppa, Benedicta Cumberbatcha, Helen Miren, Kate Winslet, Carrey Mulligan, Toma Hiddlestona i wielu, naprawdę wielu innych.





premiera filmu "The Program" ("Strategia mistrza") z Benem Fosterem i Chrisem O'Dowdem

Nazwałabym ten Festiwal ogromnym w swej skali programowej i kameralnym jeśli chodzi o samą organizację. Nie ma tu nic z glamouru i niedostępności Cannes. Jest miło, ciepło, przyjaźnie.

Oprócz festiwalowych lokalizacji poszłam jeszcze odwiedzić The Old Vic – teatr, którym przez ostatnie 8 lat kierował Kevin Spacey, zaliczyłam także wystawę „Bond in motion” w Muzeum Filmu.











wystawa "Bond in motion"



londyński "dom" Kevina Spacey :)

W zeszłym roku Festiwal wygrała „IDA”, w tym roku Jury, któremu przewodniczył Paweł Pawlikowski, za najlepszy film uznało grecki „Chevalier”.



Na festiwalu widziałam 4 filmy, oprócz: Pokoju, Brooklynu i Beasts of No Nation, których recenzje już pojawiły się już na blogu, obejrzałam również „11 minut” Jerzego Skolimowskiego. Ten pokaz to była jazda bez trzymanki J Absolutnie uwielbiam ten film i publiczność także go kupiła. Siedzieliśmy wszyscy na  skraju foteli i do ostatnich minut próbowaliśmy zrozumieć o co tu chodzi. Pan Jerzy na spotkaniu po pokazie swojego filmu oczarował publiczność. Był bardzo szczery, otwarty, a przy tym zabawny w swych odpowiedziach. To gość idealny na tego typu imprezy J

Q&A z Jerzym Skolimowskim

Zdecydowałam się również na udział w jednej premierze – był to pierwszy w Europie pokaz filmu „Brooklyn”, w którym brała udział cała obsada i ekipa filmu. Zrobiłam to głównie dlatego, żeby móc wejść do Odeon Leicester Square. Kino powstało w 1937 roku, a w 2006 przeszło gruntowną renowację. To tam odbywają się wszystkie europejskie premiery. Sala robi wrażenie, jest ogromna i piękna. A na każdego z nas przy siedzeniu czekała woda i czekoladka :) 



Saoirse Ronan na premierze "Brooklyn"


sweet :) 




Zawsze warto odwiedzić Londyn, zwłaszcza podczas festiwalu. Mam nadzieję, że jeszcze kiedyś to powtórzę!



Dziękuję mojej przyjaciółce Ani, która po części przeżyła tę przygodę razem ze mną i jest autorką wielu z tych zdjęć :*


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...