21.11.2015

Brooklyn

"Brooklyn" reż. John Crowley Irlandia/Kanada/Wielka Brytania 2015

Imigrancka saga połączona z miłosną historią, którą miałam okazję obejrzeć na London Film Festival. 

Irlandia w latach pięćdziesiątych XX wieku. Eilis Lacey wsiada na pokład statku do Ameryki, aby zacząć lepsze życie na nowojorskim Brooklynie. Śledzimy jej drogę od rozpoczęcia pracy w domu towarowym, przez próby dostosowania się do nowego klimatu i kultury, kruszenie uczucia samotności, aż do dnia kiedy Eilis zrozumie możliwości rozwoju, przygody i miłości, które ofiaruje jej Nowy Jork. I gdy znajdzie się w tym punkcie, w którym wszystko zaczyna się układać, tragedia rodzinna przyniesie ją z powrotem do ojczyzny. Będzie między młotem a kowadłem gdy stanie przed wyborem między komfortowym samopoczuciem tego co zna, a tym kim mogłaby się stać jeśli postawi wszystko na jedną kartę.

Szacuje się, że w tych czasach 12 milionów Irlandczyków wyemigrowało do USA. „Brooklyn” jest skondensowaną opowieścią o tej ich drodze. To historia, w której odnajdzie się każdy kto choć na chwilę był gdzieś nowy i obcy. I każdy kto wypuścił swoje dziecko w świat. Film o tęsknocie za domem, o tej chorobie, która jest z Tobą przez długi czas gdy opuścisz rodzinne gniazdo by pewnego dnia po prostu zniknąć.

To także klasyczny trójkąt, w którym bohaterka musi wybrać między dwoma mężczyznami. Każdy z nich oferuje jej coś innego, ale obaj są naprawdę dobrymi ludźmi. Jeden z nich utożsamia dom, drugi nowe życie na własny rachunek. Pierwszy chłopiec – Tony (Emory Cohen), pochodzący z włoskiej rodziny imigranckiej, jest bardzo ujmujący w swojej nieśmiałości i uwielbieniu dla bohaterki. Wiemy, że choć nie ma wiele, zrobi dla niej wszystko. Gdy w historii pojawia się nowy bohater - Jim, w życiu Eilis wszystkie decyzje są już podjęte. A jednak udaje się zasiać w widzach niepewność czy rzeczywiście tak zostanie. Domhnall Gleeson miał trudne zadanie bycia tym trzecim, który oczaruje nie tylko główną bohaterkę, ale również widzów oraz stworzy relację, o którą warto będzie zawalczyć.

Eilis wybiera nie tylko między mężczyznami, ale i rodzajem życia, które chce wieść. Decyzja o wysłaniu jej do USA nie była jej – wyjazd zaaranżowała dla niej starsza siostra, ale już ten wybór należy do niej. Czy chce zostać przy tym co dobrze zna, czy postawić na wykreowane już tylko przez siebie nowe życie? Choć główna bohaterka na początku filmu zostawia Irlandię dla Brooklynu, film jest pewnego rodzaju hołdem dla Irlandii, przedstawionej tu jako piękna i bezpieczna kraina.

Saoirse Ronan ma niewiarygodną zdolność wcielania się całą sobą w swoje bohaterki. Eilis to dla niej idealna rola gdyż po raz pierwszy w swojej karierze gra Irlandkę. Rodzice Ronan również wyemigrowali do Nowego Jorku gdzie Saoirse się urodziła, ale później rodzina wróciła do Irlandii. Gdy Saoirse kręciła „Brooklyn” sama właśnie zaczęła żyć na własny rachunek w Londynie więc temat był jej wyjątkowo bliski. Jej bohaterka w trakcie filmu z bladej młodziutkiej dziewczynki przeistacza się w pewną siebie kobietę, wiedzącą dokładnie czego chce. Widzimy te przemianę i ufamy jej wyborom. W grze Ronan zawarty jest cały ciężar postaci, jej emocje: wielkie i małe, wraz z urzeczywistnieniem komplikacji życiowych, której jej się przytrafiają.

Jest to jednak zupełnie inna wersja imigracji niż ta ze świetnej „Imigrantki”. 30 lat wcześniej Ewa Cybulska wygnana z Europy przez koszmar wojny, trafiła na nieprzyjazny nowojorski grunt. Walczyła o przetrwanie, o miejsce do spania, o pracę, o kawałek chleba. Mając w pamięci ten obraz, trudno przejmować się miłostkami bohaterki z „Brooklynu”, której w zasadzie od początku nie brakuje niczego, a jedynym jej problemem jest tęsknota za domem.  

„Brooklyn” to klasyczna opowieść o młodej osobie, która z jedną walizką w ręku stawia stopę w obcym kraju gdzie czeka na nią lepsze życie. Tę nie nową wcale historię ratują od zbytniego przesłodzenia przepiękne zdjęcia, wspaniałe aktorstwo i odpowiednio kontrolowana dawka uroku.  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...