14.08.2015

O dziewczynie, która wraca nocą sama do domu

"A girl walks home alone at night" reż. Ana Lily Amirpour, USA 2015

Film o mnie. Wracam nocą sama do domu. Najczęściej z kina. Nie mam jednak deskorolki, nie noszę czadoru i nie jestem wampirem.

Film, który zrobił zawrotną karierę na festiwalach niezależnych filmów i obrósł na nich w sławę, wchodzi w końcu do naszych kin.

Tytułowa dziewczyna zjawia się w mrocznych punktach miasta, którego strzeże niczym samotny sprawiedliwy. Obserwuje grasującego po mieście gangstera, ma na oku miejscową prostytutkę, objawia się podstarzałemu narkomanowi.

Jej nocny tryb życia i charakter nie pozwalają za bardzo nawiązać przyjaźni. Kiedy nie jest na misji, robi to co lubi najbardziej – tańczy w rytm starych przebojów pop-disco. Gdy zdejmuje czador wygląda jak Audrey Hepburn. Jej uroczy pokoik wypełniają plakaty gwiazd i płyty winylowe.

W drugiej części grzesznego miasta mieszka młody chłopak wyglądający jak James Dean: jeansy, biały t-shirt, skóra. Ma piękny samochód, na który ciężko pracował jako ogrodnik u bogatych rodzin, a w domu ojca narkomana, który narobił sobie długów u miejscowego dilera-przestępcy.

Dziewczyna i chłopak spotykają się pewnej nocy.

Choć akcja dzieje się w Bad City – w podtekście Teheran, bohaterowie mówią w perskim języku (farsi) i grani są przez Irańczyków, jest to produkt w pełni made in USA.

Więc jest to western o wampirach, którego miejsce akcji przypomina Sin City, czarno-białe zdjęcia i sposób filmowania niektórych scen są jak żywcem wyjęte z dzieł noir. Trochę to love story, trochę kryminał, trochę teenage movie. A trochę wprawiony w ruch komiks.

Reżyserka Ana Lily Amirpour nie ukrywa swoich fascynacji Lynchem i Tarantino. Jednymi z jej ulubionych filmów są obie części „Powrotu do przeszłości”, a z gatunków westerny klasy B. To typowa amerykanka (ale urodzona w Wielkiej Brytanii) wychowana na popkulturze, która mówi, że filmy robi by zdobywać nowych przyjaciół. Jednym z nich stał się Elijah Wood, który wyznał, że gdy przeczytał scenariusz „Dziewczyny” pomyślał, że jest w nim wszystko to czego boją się wielkie wytwórnie. Tak został współproducentem filmu.

Pytanie czy można zrobić ciekawy film wyłącznie z odniesień do innych filmów, z samych inspiracji i wpływów? Można na pewno zrobić film niesamowicie stylowy. I bardzo kobiecy. Zmysłowy, wizualnie piękny, wysublimowany. Do tego dzięki muzyce, z mocnym rockowym pazurem. Film dla zbuntowanych dzieciaków. Nie ma w nim głębi czy przesłania. Ale jest dobra zabawa. A to już dużo.

No i kot. Gruby kot! Kot jest super!

magiczna scena


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...