04.08.2015

15 Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie


Mam jednak niesamowitych czytelników: gdzie ja nie mogę być tam są oni i jeszcze przesyłają relację ! 

Jak wiecie skrawki kina objęły patronatem 15 Festiwal Filmów Skandynawskich w Darłowie. Był to ogromny zaszczyt i przyjemność bowiem od lat uwielbiam skandynawską kinematografię. Z chęcią bym się osobiście wybrała na Festiwal, ale niestety w Warszawie trzymało mnie moje drugie życie czyli praca. Po tej relacji Agaty nie ma jednak opcji żebym nie zjawiła się na Festiwalu za rok. Tak więc jak już się to kiedyś zdarzało w historii bloga - oddaję go dziś w ręce czytelniczki i przy okazji fanki dobrego kina. Przeczytajcie jej relację z Darłowa.

Dziś w Ale Kino + „Godzina rysia” czyli w innym tłumaczeniu „Wyjątki z dekalogu” - film, który pojawił się na tegorocznym Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie.

Już od 15 lat Darłowo w środku wakacji przyciąga fanów skandynawskiej kinematografii. Szczerze mówiąc był to jedyny motywator żeby wybrać się do nadmorskiego kurortu w samym szczycie sezonu letniego. Po ponad tygodniu od powrotu mogę śmiało powiedzieć, że warto było i już teraz planuję przyszłoroczne wakacje w taki sposób żeby odwiedzić Festiwal. 

Podobał mi się repertuar. Podobała mi się atmosfera Festiwalu. Było coś dla dzieci, coś dla młodych, coś dla starszych i coś do wspólnego oglądania. Było refleksyjnie („Zjazd absolwentów”), nostalgicznie („Dzieci natury”), wesoło („Stary człowiek i może”) i bardzo kontrowersyjnie („Syn” krótki metraż). W przerwach była fika, czyli szwedzka przerwa na kawę i chwilę wytchnienia.

Pojawiły się oczywiście kasowe hity takiej jak „Stulatek, który wyskoczył przez okno i znikną” czy osławiony „Turysta”, a także okraszony efektami specjalnymi „Antboy” (faworyt mojej dziewięcioletniej Córki).

Wracając do „Godziny rysia”. To szwedzki film z 2013 roku, są w nim wszystkie te elementy, które w skandynawskim kinie lubię i cenię: prostota, natura, ludzka dusza, poszukiwanie. Nic nachalnego, nic krzykliwego, ale jednak masa emocji. Pojawia się tam Søren Dyrberg Malling, którego bardzo cenię, a którego można zobaczyć choćby w „Psach z Rygi” - filmowej adaptacji jednej książek Hanninga Mankella.

Widzom „Godziny rysia” zwracam szczególną uwagę na wątek nieudanego eksperymentu psychologicznego. A fanom filmów skandynawskich, kiedy tylko pojawi się okazja, zachęcam do odwiedzenia Festiwalu Filmów Skandynawskich w Darłowie, który nie nadszarpnie budżetu oferując bilety za darmo, a z pewnością ubogaci i  - tak jak było w przypadku moich najbliższych - przekona do kina zdecydowanie innego niż to z wysokobudżetowego Hollywood.

No i pędźcie do kina na „Stary człowiek i może” przy pierwszej nadarzającej się okazji. Warto!

Ps. Kino Bajka usytuowane jest między Darłowem a Darłówkiem. Łatwo tam trafić, nie narażając się na przepychanie w tłumie. Seanse zaczynają się około 16:00 więc kiedy już każdy zdąży się wyspać, pozwiedzać okolicę, wysmażyć na plaży czy poczytać pod parasolką. A w przerwach między seansami można się wymienić spostrzeżeniami przy kawie z Michałem Grubą organizatorem tego filmowego święta.


Autorka: Agata Rzędowska 

FOTORELACJA  

skrawki kina po raz pierwszy pojawiły się na banerze :) 

 





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...