19.05.2015

Taxi-Teheran

"Taxi" reż. Jafar Panahi, Iran 2015 

Możnaby podejrzewać, że Berlin z sentymentu nagradza irańskiego reżysera, którego wiele lat temu wypromował, a na którym ciąży teraz zakaz opuszczania kraju i kręcenia filmów. Kiedy jednak obejrzy się „Taxi - Teheran” okaże się, że po pierwsze to film idealnie wpisujący się w idee promowane od lat na Berlinale, po drugie, że to przede wszystkim naprawdę wyjątkowy projekt.

Jafar Panahi w inteligentny i pomysłowy sposób igra z ogniem czyli władzą Iranu. Zakaz jakiekolwiek robienia filmów (nie tylko reżyserowania, ale i pisania) omija już po raz kolejny. Parę lat temu mieliśmy okazję obejrzeć dokument o nim samym o znaczącym tytule „To nie jest film”, przemycony do Cannes przez przyjaciela w ukrytym w ciastku pendrivie. W tym roku możemy oglądać „Taxi - Teheran”, który formalnie też filmem nie jest. Brak mu napisów zarówno otwierających, jak i końcowych. Brak także reżysera, scenariusza, operatora i aktorów. Jest tylko taksówka i przewijający się przez nią pasażerowie. I jest kamera przymocowana do deski rozdzielczej. Stoi w jednym miejscu i nagrywa co to co akurat wejdzie jej w kadr. Tak to teoretycznie wygląda. W praktyce to  przemyślany od początku do końca projekt reżysera. Projekt, w którym taksówkarzem jest on sam, pasażerami zatrudnieni aktorzy, a ich wypowiedzi elementami scenariusza.

Taksówka wiezie nas przez Teheran, a tak naprawdę zabiera nas w mentalną podróż bo problemach irańskiego społeczeństwa. Społeczeństwa, o którym Zachód ma wiedzę niewielką i przekłamaną. Niestety propaganda działa w obie strony. Jesteśmy karmieni obrazem Irańczyków jako ludzi ograniczonych, zawistnych, prostych. Zbyt łatwo się ich kategoryzuje i wsadza w niewygodne szuflady. Zapomina się, że to przecież potomkowie Persów, kraj głęboko intelektualnie rozwinięty, z bogatą kulturą i historią. Panahi też nam o tym przypomina. Daje głos ludziom ze swojego otoczenia: nauczycielce, prawniczce, siostrzenicy, studentowi. A oni z kolei dają obraz problemów ich rzeczywistości. Braku dostępu do kultury, politycznych wyroków sądowych, dyskryminacji roli kobiet w społeczeństwie, indoktrynacji w szkole. Wyłania się obraz smutny, ale w jakiś sposób budujący zarazem. Bo reżim nie zabija w tych ludziach chęci do zmian, ducha, humanitaryzmu. 

„Plugawa rzeczywistość” – to środek zakazany w irańskim kinie. Nie można pokazywać rzeczywistości, która jest nieładna. Nie można robić z kobiet głównych i silnych bohaterek. Nie można narzekać. Nie można też oglądać zachodnich filmów. Kwitnie więc handel pirackimi kopiami. Takich zakazów i nakazów jest mnóstwo. Irańćzycy jednak działają pomimo i pomiędzy nimi. Nie dają się sprowadzić tylko do roli uciskanego narodu. 

Panahi - taksówkarz ma bardzo ciepłą osobowość, która pomaga mu zdobyć natychmiastową przychylność widza. Samego siebie stawia w roli dobrego wujka, obserwatora, słuchacza. Robi to oczywiście ze względów bezpieczeństwa bo ani na moment nie zapominamy jaki spektakl oglądamy i kto nim zza kulis precyzyjnie nim steruje.

Panahi - reżyser uprawia publicystykę i kino autorskie w jednym. Robi to jednak tak zręcznie, że ani przez chwilę nie czujemy się przez niego indoktrynowani. On - choć przecież by mógł - nie użala się nad swoją sytuacją. Raczej dokumentuje swoją rzeczywistość wierząc, że widz wnioski wysnuje sam.

"Taxi - Teheran" przywraca wiarę w pierwotną formę kina. To film zrobiony po amatorsku, ale głęboki zamysł, który za nim stoi nadaje mu wartości. Wystarczy kamera – wcale nie filmowa i talent artysty by mieć dzieło, które coś ze sobą niesie, interesuje, zmienia rzeczywistość. Panahi się nie poddaje w chęci wyrażanie siebie, w potrzebie bycia artystą i komunikowania się z widzem. To jest piękne jak to jego pragnienie jest absolutnie nie do stłamszenia.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...