04.12.2014

jesienne skrawki

to była piękna filmowa jesień 

Jesień to najbardziej festiwalowa pora roku. Mój ulubiony czas, kiedy między filmowymi wydarzeniami trzeba wybierać, przemieszczać się z jednej imprezy na drugą, by wszystko zaliczyć. Życie kinomana bywa pełne ciężkich wyborów, napiętych kalendarzy i powrotów z późnych seansów do domu nocnym autobusem :)  

1. Festiwale i przeglądy 

Pierwszy w sezonie był jedyny i niepowtarzalny Warszawski Festiwal Filmowy. Relacje z wybranych filmów, które na nim zobaczyłam, znajdziecie TU

WFF to naprawdę oryginalna zbieranina filmów, w której w równej mierze można trafić na prawdziwe perełki, jak i wielkie pomyłki. Ta filmowa ruletka stała się nieodłącznym punktem Festiwalu i nabrała już chyba swojego uroku. 

bilety, w tym jeden na film, na który nie weszłam z powodu spóźnienia! 


Adwokat w roli głównej. Ten przegląd odbywa się dopiero po raz trzeci, a ja jestem już jego ogromną fanką i kibicuję mu od początku. Bilety za darmo (!), filmy o prawnikach, kino Muranów. No istny raj! 

W tym roku zaliczyłam w końcu klasykę na dużym ekranie: "12 gniewnych ludzi" z 1957 roku. Film, który się nie starzeje, aktorstwo, które zachwyca, scenariusz, który porywa. Arcydzieło. Oglądając go uważnie pod względem technicznym, zauważyłam jak wiele w naszej percepcji poszczególnych rozmów w tym filmie, zależy od sposobu montażu. Szybkie cięcia, energiczne przejścia na kolejne twarze, zawężone kadry. Pod tym względem to również majstersztyk. 


Drugim seansem, który wybrałam, był "Prawnik z Lincolna". Zupełnie inny kaliber, ale jak na kino środka ogląda się naprawdę przyzwoicie. A ja zawsze lubię gdy Matthew McConaughey gra takich cwaniaczków :) 


Warszawski Festiwal Filmów O Tematyce Żydowskiej - to jest impreza, o której co roku dużo słyszałam, a dopiero w tym udało mi się trochę jej zasmakować.


Festiwal miał w tym roku świetny plakat 

Festiwal imponuje programem i rozmachem. Filmy z każdego gatunku i zakątka świata, pokazywane m.in. w przepięknych wnętrzach kina POLIN w Muzeum Historii Żydów Polskich. Do tego warsztaty kulinarne, spotkania, goście. Naprawdę duże, edukacyjne wydarzenie. Ja miałam czas wybrać się tylko na film otwarcia Festiwalu: "Choleryka z Brooklynu".


Niestety nie jest to film, który Wam polecę. Jedna z ostatnich ról Robina Williamsa nie uratowała banalnego scenariusza i przerysowanych postaci. Film zaskakująco wręcz słaby pod każdym względem: technicznym, fabularnych, aktorskim. Odradzam! 



POP! Festiwal

O tym debiutującym Festiwalu pisałam TU. Kto go przegapił niech szykuje się na kolejną edycję już w maju przyszłego roku.

Podczas Festiwalu w kinie Iluzjon miałam okazję poznać Zygmunta Miłoszewskiego - autora kryminalnej serii o prokuratorze Teodorze Szackim. Za Waszą namową przeczytałam niedawno jego "Ziarno prawdy" i choć kryminałów nie lubię, ten mnie absolutnie zachwycił. Świetnie napisana historia z ciekawą zagadką i postaciami z krwi i kości. Nie mogę się doczekać ekranizacji tej części, która w kinach pojawi się już w styczniu. Zwłaszcza, że za kamerą Borys Lankosz, muzykę usłyszymy spod ręki Abla Korzeniowskiego, a zdjęcia obejrzymy z ujęć Lucasa Bielana. Czekam!  

plakat autorstwa Tomka Opasińskiego 

2. "Taksówkarz" w Iluzjonie

Mam tak, że klasyki i filmy kultowe muszę mieć zaliczone choć raz na dużym ekranie. Dlatego gdy TVN Turbo zaprosiło mnie na jeden z swoich pokazów cyklu "Gwiazdy czterech kółek", z przyjemnością wybrałam się na seans. "Taksówkarza" oglądałam kiedyś, w TV, więc czułam się trochę jakby to było moje pierwsze zetknięcie z tym filmem. Filmem bez wątpliwości zasługującym na mino kultowego. Jakie to jest przejmująco smutne studium samotności.... a Nowy Jork jawi się tu jako najgorsze miejsce na ziemi. Seans poprzedzony został krótką prelekcją o głównym bohaterze filmu czyli .... samochodzie. Czy wiecie, że takich modeli taksówek już nie produkują w USA, a w Nowym Jorku dziś spotkać można coraz częściej zielone eko-taxi?



3. Kino w teatrze: "Absolwent" w Dramatycznym 

W listopadzie zmarł Mike Nichols - reżyser filmowego "Absolwenta", a ja miałam okazję przypomnieć sobie tę historię jeszcze raz, tym razem na deskach teatru. Historię o dojrzewaniu: do życia i do własnego ja. Sztuka skupia się (trochę bardziej niż robił to film) na relacjach pomiędzy poszczególnymi bohaterami, rozszerzając ich spektrum. Ogólnie jednak ciężko oddać w teatralnych realiach burzliwe lata 60 XX wieku w Ameryce, które w filmie są w zasadzie kluczowe dla całej historii. I właśnie dlatego warszawski spektakl nuży i brakuje mu polotu. Na uznanie zasługuje odważna i zdecydowanie najlepsza z całego zespołu rola Agnieszki Warchulskiej jako Pani Robinson. 



4. A mnie w to graj! "Niewinni Czarodzieje" i Teatr improwizowany Klancyk

Warszawski Festiwal „Niewinni Czarodzieje” nawiązuje do barwnego okresu kultury polskiej, a zwłaszcza kultury Warszawy XX wieku i odbywał się już po raz dziewiąty. Ja, z jak zawsze bogatego programu, musiałam wybrać sobie oczywiście coś związanego z kinem. Padło na wieczór muzyczno - filmowy w wykonaniu dobrze mi już znanych chłopaków z "Klancyka". Wieczór był przezabawny, a podkładany na żywo dubbing do przedwojennych filmów okazał się być najlepszym punktem programu :) 



5. Serialowy update 

Tej jesieni skusiłam się na dwie serialowe nowości.

Pierwsza z nich to mini serial HBO (4 odcinki) "Olive Kitteridge". Premierowy odcinek trochę mnie zaintrygował, ale nie byłam do końca przekonana czy oglądać dalej. Bo na początku i w ogóle w całym serialu, niewiele się dzieje. Na pozór. Bardzo dobre opinie i naprawdę wybitne aktorstwo Frances McDormand i Richarda Jenkisa zatrzymały mnie przy serialu na dłużej. "Olive" to produkcja z tych co raz rzadszych w dzisiejszych czasach - dla dorosłych. Obserwujemy losy jednej rodziny na przestrzeni kilkudziesięciu lat, z różnych perspektyw i w różnych okresach. Proza życia, wielkie wydarzenia, dramaty, małe sprawy. A to wszystko ujęte jest w spokojne ramy, bez żadnego histeryzowania, raczej z cynicznym podejściem. Dająca bardzo wiele do myślenie produkcja, w której ciężko znaleźć optymistyczny ton. Ale ciętego humoru i dobroci skrywanej za złośliwością też nie brakuje. 



Drugi zaś serial to "The Affair". 

Co mnie do niego przekonało to ciekawy pomysł narracyjny: w każdym odcinku poznajemy tę samą historię z dwóch punktów widzenia: kobiety i mężczyzny oraz niesamowite wysmakowanie w realizacji serialu. Zdjęcia w "The Affair" są przepiękne. Pierwsza seria zbliża się ku końcowi i ma już gwarancję kontynuacji dzięki dobrym wynikom. Wisienką na torcie jest piosenka z czołówki, napisana i wykonana przez Fionę Apple.


6. Being a Cinematographer Parody 

Czy znacie jakiś autorów zdjęć? Zauważyliście, że oni naprawdę się tak zachowują ?! ;) 


7. Zaległe obejrzane filmy

Jak zwykle winna Wam jestem kilka zdań o filmach, które ostatnio widziałam, a nie pojawiły się one na blogu.

"Zaginiona dziewczyna" reż. David Fincher, USA 2014 


Bardzo dobrze zrobiony film, w którym dla mnie zdecydowanie najciekawsze okazało się wszystko to, co jest tam w tle. Fantastyczna scena w opuszczonym centrum handlowym - doskonała metafora kryzysu, świetne drugoplanowe postaci i kreacje aktorskie: Pani Detektyw czy fenomenalny Tyler Perry jako adwokat - dla mnie to rola zasługująca na Złotego Globa, i wiele innych, ukrytych smaczków.    

"Klub Jimmego" reż. Ken Loach, Wielka Brytania 2014 


Moja miłość do Loacha jest chyba bezgraniczna, a w tym przypadku na jego korzyść działa jeszcze moja ogromna słabość do irlandzkiego krajobrazu. Historia oparta na prawdziwym konflikcie: kościół vs miejscowi społecznicy, z IRA w tle. Jak ja lubię, że u Loacha zawsze grają mało znani, ale naturalni aktorzy! 

"Za jakie grzechy dobry Boże" reż. Philippe de Chauveron, Francja 2014


Cieszmy się, że żyjemy w kontynentalnej Europie, w której poprawność polityczna nie osiągnęła jeszcze granic absurdu. Gdzie w przeciwieństwie do USA i Wielkiej Brytanii, w ogóle można w kinie takie filmy oglądać. Przyznam szczerze, że tak jak od zawsze jestem fanką obyczajówek znad Sekwany, tak ich komedie nie do końca mi podchodzą. Żart jest tu zbyt siermiężny i wprost, ale jako forma przejaskrawienia pewnych kwestii w celu rozluźnienia sytuacji, taka komedia może się sprawdzić jako wentyl bezpieczeństwa dla całego społeczeństwa. Ja się zaśmiałam parę razy, ale podobno reszta miała ubaw po pachy.

8. skrawki kina na Instagramie

Wszystkie zdjęcia z tego postu pochodzą z Instagrama skrawków także zapraszam Was do śledzenia mnie także i tam! Obiecuję, że nie będzie zdjęć jedzenia :) 

9. 1000 ! 

A na Facebooku liczba fanów przekroczyła już 1000 za co bardzo Wam dziękuję !




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...