31.03.2014

marcowe skrawki

Henryk Tomaszewski, plakat do filmu "Najpiękniejsza", 1954

Pomyślałam sobie, że nie każdy kto zagląda na bloga śledzi również jego fanpage na Facebooku dlatego też będę robić krótkie podsumowania najciekawszych postów, które się tam znalazły. Tutaj będę też mieć więcej miejsca by je trochę rozszerzyć. Zobaczymy czy ten pomysł się sprawdzi, zarówno dla Was jak i dla mnie :) 

21.03.2014

Witaj w klubie

"Dallas Buyer Club" reż. Jean-Marc Vallee, USA 2013

Doskonałe filmy rodzą się czasem z filmów niedoskonałych. Jean-Marc Vallée powiedział, że potrzebuje 40 dni by nakręcić ten scenariusz. Dostał 20. Widać to w sposobie kręcenia, w kamerze z ręki i długich ujęciach. Nie było czasu ani na próbne ujęcia, ani na dużą ilość cieć więc reżyser chodził za swoimi bohaterami z kamerą (zwróćcie uwagę np. na sceny w biurze, gdzie płynnie przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego). Podobno film kręcono tylko przy naturalnym świetle z powodu braku środków na dodatkowe sztuczne oświetlenie. „Witaj w klubie” jest moim zdaniem momentami fatalnie zmontowany, fabuła od początku zmierza tam gdzie przewidujemy, że będzie zmierzać, a w nakreśleniu postaci stereotyp goni stereotyp. Ale wszystko to odchodzi na drugi plan gdy tak jak J-M Vallée potrafi się sterować emocjami widzów (udowodnił to już w „Cafe de Flore”) i gdy ma się do tego tak bardzo oddanych aktorów. Na koniec okazuje się, że „Witaj w klubie” to bez cienia przesady jeden z najlepszych filmów ostatniego czasu i zarazem film, który bez wątpienia przejdzie do historii.

14.03.2014

300: Początek imperium

"300. Rise of an empire" reż. Noam Murro, USA 2014

„300” to teoretycznie nie powinna być moja bajka. Pierwszej części nie obejrzałam przez lata. Dzięki uporowi mojego brata, który któregoś dnia posadził mnie przed telewizorem, zmieniło się to kilka miesięcy temu. I … zakochałam się w „300”! W tej historii beznadziejnie romantycznych wojowników, w zupełnie zaskakującej realizacji no i w samych wojownikach. I nie chodzi tylko o to, że nie mogłam uwierzyć, że oni NAPRAWDĘ tak wyglądają – to nie były komputerowe efekty (podobno Gerard Butler przesadził z treningiem i trafił do szpitala), ale o ten archetyp męskości, który reprezentowali. Nie chciałabym by mój ukochany tak ochoczo szedł na pewną śmierć, ale marzenie o silnym, bezwzględnym i honorowym mężczyźnie są myślę wciąż obecne w większości damskich głów. Oglądając „300” czułam testosteron, czułam, że sama bym z chęcią się przyłączyła do tej bijatyki. Zabij albo giń – ta dewiza wydawała się podczas seansu zupełnie na miejscu. Dlatego też z dużą radością oczekiwałam na „Początek imperium”, zwłaszcza kiedy dowiedziałam się, że do watahy umięśnionych żołnierzy dołączy silna i piękna kobieta - sama Eva Green!

07.03.2014

Co jest grane, Davis?

"Inside Llewyn Davis" reż. Ethan i Joel Coen, USA/Francja/WB 2013 

Llewyn Davis to jeden z najciekawszych i najoryginalniejszych bohaterów filmowych jakich ostatnio widziałam. Bohater napisany zupełnie nie pod publikę. Samotnik, który nie potrafi iść na kompromisy. Wieczny przegrany choć nie poddający się. Pechowiec. 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...