21.12.2014

14. Watch Docs - relacja


Watch Docs jest moim zdaniem najlepszym dokumentalnym festiwalem w Warszawie. Program zawsze jest bardzo ciekawy, przyjeżdżają interesujący goście, wejścia na pokazy są za darmo, a seanse odbywają się w ciekawych lokalizacjach: kinie Muranów, Kinie Lab i Laboratorium CSW i w kinie Antropos w Muzeum Etnografii. Co roku biorę udział w tym wydarzeniu, ale w tym postanowiłam bardziej się na nim skupić i obejrzeć więcej niż zwykle filmów. Oto kilka słów o każdym z nich :

"Rzymska Aureola" (Sacro GRA) reż. Rosi Gianfranco, Włochy 2013 

Tytułowa aureola to obwodnica Rzymu. Reżyser postanowił przez kilka lat śledzić tych, którzy mieszkają w jej bliskim sąsiedztwie.

14.12.2014

Wolny strzelec

"Nightcrawler" reż. Dan Gilroy, USA 2014

Los Angeles z "Wolnego strzelca" w niczym nie przypomina wyluzowanego słonecznego miasta, które znamy z większości filmowych produkcji, to raczej mroczna metropolia jak ta z „Chinatown” Polańskiego. Zepsuta, nieprzyjazna, trudna.

A w nim Louis Bloom. Mówi jakby właśnie wyszedł z korporacji, choć w rzeczywistości nigdy tam nawet nie pracował. W ogóle nie pracuje, jest bezrobotnym złodziejaszkiem. Ale pracy szuka, wszędzie. Nawet na złomowisku gdzie próbuje opchnąć skradziony drut. Ma przygotowaną formułkę o etosie pracy, chęci rozwoju, dyscyplinie. Na właścicielu złomowiska nie zrobi to wrażenia – nie zatrudni kogoś, o kim wie, że kradnie. Louis przyjmie odmowę z wystudiowanym uśmiechem.

04.12.2014

jesienne skrawki

to była piękna filmowa jesień 

Jesień to najbardziej festiwalowa pora roku. Mój ulubiony czas, kiedy między filmowymi wydarzeniami trzeba wybierać, przemieszczać się z jednej imprezy na drugą, by wszystko zaliczyć. Życie kinomana bywa pełne ciężkich wyborów, napiętych kalendarzy i powrotów z późnych seansów do domu nocnym autobusem :)  

1. Festiwale i przeglądy 

30.11.2014

Szefowie Wrogowie 2

reż. Sean Anders, USA 2014 

Nick, Kurt i Dale uwolnili się od dręczących ich w pierwszej części szefów i postawili na swój własny biznes. Ja wprawdzie dziwię się czemu się na to zdecydowali przy ich zdolnościach do pakowania się w kłopoty, beztroskiego podejścia do życia i - delikatnie mówiąc - nie ogarnianiu podstaw ekonomii, ale lepsze ryzyko na swoim niż ciągłe bycie popychadłem na etacie…

Więc ta trójka, mniej i bardziej rozgarniętych kumpli, rozkręca firmę i swój pierwszy produkt – rewolucyjną słuchawkę prysznicową, którą kontrowersyjnie nazwali Prysznicowym Kolegą (Shower-Buddy). Dzięki wywiadowi w lokalnej śniadaniowej telewizji (notabene świetna scena pastisz tego typu idiotycznych porannych programów) udaje im się pozyskać pierwszego dużego klienta. Chwila szczęścia nie trwa jednak zbyt długo bowiem okazuje się, że wredny szef to nic przy bezwzględnym i bezdusznym biznesmenie.

21.11.2014

Interstellar

reż. Chriostopher Nolan, USA 2014 

Ziemia się zbuntowała. Nie chce obradzać, niszczy to co sama wydaje, stała się nieprzyjazna dla zamieszkującego ją człowieka. A on wobec jej zachowania musiał spokornieć. Musiał wrócić do korzeni i codziennej walki o przetrwanie. Kolejnej piaskowej burzy, kolejnych przegranych plonów, kolejnego odrzucenia go przez Matkę Ziemię. Bardzo mi się ta apokaliptyczna wizja spodobała. Zemsta Ziemi przez rzucenie ludzkości na kolana. Koniec bujania w obłokach, koniec marzeń, planów, ekspedycji, rozwoju, ekspansji. Kiedy brakuje jedzenia wszyscy stają się farmerami. Ludzkość nie potrzebuje wizjonerów, inżynierów, myślicieli. Ludzkości potrzeba poczciwych rolników. Jednym z nim jest Cooper, dziś sam wychowuje dwójkę dzieci i uprawia kukurydzę, kiedyś z żoną patrzył w gwiazdy i latał w kosmos. Teraz każe mu się o tym wszystkim zapomnieć i - dosłowne i w przenośni - zejść na ziemię. Przypadek sprawi, że Cooper jeszcze raz Ziemię opuści.

Byłam bardzo ciekawa tego filmu bo kino z gatunku Sci-Fi ma specjalne miejsce w moim filmowym sercu. Powoli, ale jednak wtapiałam się w świat „Interstellar”. Najpierw ten wiejski ziemski, potem w kosmiczny, gdzieś poza naszą galaktyką. Łykałam wielkie słowa dziwnie brzmiące w ustach aktorów, kupowałam naukowe teorie, zgadzałam się na nielogiczne rozwiązania. W końcu to science fiction - kto powiedział, że musi być logicznie?

14.11.2014

POP! Festiwal - relacja


Gdy dowiedziałam się o POP! Festiwalu, który organizowała Dzika Banda od razu wiedziałam, że muszę wziąć w nim udział. Noir i neo noir, femme fatale, filmy gangsterskie, kryminał, thriller, zagadka – uwielbiam wszystkie te motywy w kinie. Ktoś w końcu wpadł na pomysł by zbudować wokół nich festiwal. I tak szary i nieprzyjemny weekend 7-9 listopada spędziłam w najprzytulniejszym chyba warszawskim kinie – Iluzjonie.

Z bogatego programu wybrałam sobie 4 filmy i 3 panele. Niestety moje plany i plany organizatorów nie do końca okazały się zbieżne pod tym względem, ale o tym później.

03.11.2014

Kino gangsterskie na 30 WFF: „Brudny szmal” i „Cold in July”

"The Drop" reż. Michael R. Roskam USA 2014 

"Brudny szmal" reklamowany będzie jako ostatni film z udziałem Jamesa Gandolfini, ale aktorski popis daje tutaj przede wszystkim Tom Hardy.

W historii kina nie ma bardziej gangsterskiego miasta niż Nowy Jork, ani bardziej gangsterskiej dzielnicy niż Brooklyn. Akcja „Szmalu” choć usytuowana dokładnie tam, wcale nie zahacza o miejsca, których byśmy się spodziewali. W scenie otwarcia po dzielnicy oprowadza nas Bob Saginowski (wschodnioeuropejskie nazwiska to kolejny „must” tego gatunku), który tłumaczy nam jak mafia działa dziś. Nie prowadzi nas do wystawnych lokali czy biur wypełnionych mahoniowymi meblami jakie znamy z „Ojca chrzestnego”. Tłumaczy nam, że gangsterski biznes dzieje się w miejscach, których na co dzień nie dostrzegamy choć mijamy je na każdym kroku. Miasto pełne jest dziur, dziupli, punktów zrzutu. Te z kolei znajdują się w podrzędnych barach, zwykłych knajpach, tanich spelunach. W jednym z takich lokali Bob pracuje od lat. To Bar, który niby funkcjonuje jak każdy inny, ale raz na jakiś czas gangsterzy podrzucają tam swoją kasę. Robią tak w wielu innych miejscach. Nie można im odmówić. Nie można tej kasy stracić. Trzeba ją przechować. I tak co noc brudne pieniądze wędrują z rąk do rąk przez kontrolowane w całym mieście mafijne dziuple.

27.10.2014

Sędzia

"The Judge" reż. David Dobkin, USA 2014 

Jak długo można unikać ciężkich rozmów?
Jak długo można udawać, że nie potrzebuje się bliskich?
Jak długo można uciekać?

Hank Palmer to typowy karierowicz. Myśli, że praca przyniesie mu wszystko czego potrzeba mu w życiu. Jest dumny z siebie, swojego statusu, poziomu swojego życia, ze swojej reputacji. Na sali sądowej to typ prawnika, który zabija słowem. W Stanach mówi się na nich „shark lawyer” - takiego nie przegadasz.

Ale...

21.10.2014

"Brud" na 30 WFF

"Filth" reż. Jon S. Baird, Wielka Brytania 2013 

Jeśli kiedyś widzieliście „Trainspotting” na 100% przyjdzie Wam on na myśl podczas seansu „Brudu”. Nawet jeśli nie będziecie wiedzieć lub zapomnicie (jak ja), że oba te filmy są ekranizacją powieści tego samego pisarza (Irvine Welsh), poczujecie w kinie ten sam klimat.

Akcja „Brudu” dzieje się w Edynburgu, a jego bohaterami są szkoccy policjanci z jednej ze stołecznych komend. A właściwie jeden z nich – Bruce Roberston. Bruce, który walczy o awans i który nie ma żadnych skrupułów by ten awans osiągnąć. Powiedzieć o nim, że jest zepsuty to mało. Na posterunek przychodzi pijany i naćpany, manipuluje kolegami, bzyka ich żony, szantażuje i obraża obywateli, z którymi ma styczność. Kłamie, kręci, oszukuje, nagabuje. To pod każdym względem obleśny typ. Poważnie.

15.10.2014

"Before I disappear" na 30 WFF

"Zanim zniknę" reż. Shawn Christensen USA 2014 

Na tym seansie przypomniałam sobie czym tak naprawdę jest amerykańskie kino niezależne. Przez ostatnie lata indie movies z USA stały się tak popularnym gatunkiem, że zaczęły zatracać swoje korzenie. Dziś to częściej etykietka, która pomaga sprzedać film, stawiając go w opozycji do mainstreamu. Produkcje ze stempelkiem Sundance stały się takim samym produktem jak wytwory wielkich filmowych fabryk. Gwiazdy Hollywood znalazły miejsce gdzie mogą spełniać swoje aktorskie ambicje wmawiając nam, że w pracy nie zależy im na pieniądzach. Lubię indie movies, nawet bardzo. Dużo tego oglądam, ale coraz rzadziej przeżywam jakieś filmowe olśnienia czy uniesienia na tych produkcjach.

06.10.2014

Gdybym tylko tu był

"Wish I was here" reż. Zach Braff, USA 2014 

Kiedy stajemy się naprawdę dorośli? Wtedy kiedy wyprowadzamy się z domu, kiedy zaczynamy sami się utrzymywać, a może wtedy gdy rodzi nam się dziecko? Zastanawiałam się nad tym podczas seansu „Gdybym tylko tu był”. Główny bohater dowiaduje się, że jego ojciec umiera na raka. Jego stan jest już zaawansowany i poważny. I wtedy zrozumiałam, że nie jesteśmy do końca dorośli dopóki żyją nasi rodzice. Dopóki jest ktoś kto udziela nam rad, do kogo zwracamy się w pierwszej kolejności kiedy mamy problemy. Dopóki jest ta wyższa od nas instancja. Dopóki nas oceniają, strofują, dopóki nas chwalą i są z nas dumni. Dopóki chcemy ich zadowolić. Dopóki oni chcą dla nas dobrze. Nie jesteśmy naprawdę dorośli dopóki oni po prostu są obok. Gdy ich zabraknie wszystko zależy już tylko od nas. 

25.09.2014

Porwanie Michela Houellebecqa

reż. Guillaume Nicloux, Francja 2014 

Kto by przypuszczał, że uznany pisarz może stać się prowodyrem i bohaterem przezabawnej absurdalnej komedii?

Michel Houellebecq to jeden z najbardziej znanych i utytułowanych współczesnych pisarzy. Jak wielu artystów miota się między sławą a chęcią pozostania anonimowym. W 2011 roku podczas promocji „Mapy i terytorium” nagle zniknął. Nie pojawiał się na kolejnych spotkaniach z czytelnikami, a jego agenci najpierw ściemniali jakieś osobiste powody nieobecności swojego podopiecznego aż w końcu przyznali, że nie mają pojęcia co się z nim dzieje bo już od jakiegoś czasu nie ma z nim kontaktu.

3 lata później ukazuje się film opowiadający o tym tajemniczym zniknięciu.

10.09.2014

Bogowie

"Bogowie" reż. Łukasz Palkowski, Polska 2014

Wszyscy lubimy historie o zwykłych ludziach dokonujących rzeczy niezwykłych. O ludziach z pasją, ludziach łamiących system, nie poddających się w swej walce i marzeniach. Amerykanie są mistrzami w tego typu motywujących opowieściach, nasze kino o sukcesach dopiero uczy się opowiadać.

Akcja „Bogów” rozpoczyna się w 1983 roku więc choć przed seansem wiedziałam oczywiście kim był Zbigniew Religa i czego dokonał, to cały ciąg zdarzeń ukazanych w filmie był dla mnie nowością. To, że te wszystkie zdarzenia po drodze do pamiętnego pierwszego udanego przeszczepu serca miały miejsce, potwierdza teorię, że życie dostarcza filmowcom najlepszy materiał. Doprawdy nie spodziewałam się tak ciekawej historii, ani tym bardziej, że można z niej zrobić porywający film.

01.09.2014

wakacyjne skrawki


W sierpniu i lipcu zrobiłam sobie wakacje od kina szykując siły na najintensywniejszy w roku okres dla kinomana - jesień.

Winna Wam jestem 2 zaległości, o których nic nie ukazało się na blogu :

1. Wróg ("Enemy") reż. Denis Villeneuve, Kanada 2013

Film ma genialne plakaty:

25.08.2014

Bobry

"Bobry" reż. Hubert Gotkowski, Polska 2014 

Często piszę o niezależnym kinie amerykańskim, a dopiero po raz pierwszy zdarza mi się o polskim. Nawet dla mnie to pojęcie wciąż dziwnie brzmi: polskie kino niezależne. Może dlatego, że polskie kino zależne jest czasem tak skromne jak to niezależne zza oceanu. 

05.08.2014

Miasto 44

"Miasto 44" reż. Jan Komasa, Polska 2014 

Mam przed sobą notatki zrobione zaraz po seansie „Miasta 44”. Plusy i minusy. Niby po równo, ale nad plusami musiałam się głowić. Dlaczego ten film mnie rozczarował, a dlaczego innym mógł się podobać? Nie będę uderzać w patriotyczne tony, ani też powoływać się na swoją warszawskość. Ten film ma w końcu na celu dotrzeć do każdego bez względu na pochodzenie. 

Fascynację powstaniem przeżyłam jako nastolatka (jak większość pewnie). Byłam harcerką więc o dzielnych powstańcach dowiedziałam się wcześnie i dużo. Mogę powiedzieć, że jarałam się powstaniem zanim to było modne. Wtedy gdy 1 sierpnia obchodziło znacznie mniej ludzi. Nie uważam, że tak powinno było zostać, ale ten dzisiejszy fejm powstania trochę mi nie pasuje. Z poważnej zadumy zrobił się jarmark płytkich emocji. Koszulka z Empiku stylizowana na powstańczy uniform staje się symbolem pamięci o powstaniu. Ale czy za tym popkulturowym gadżetem idzie jakaś refleksja? Skoro 72% młodych Polaków nie wie kim był Jan Nowak Jeziorański - obawiam się, że nie bardzo. Powstańcy byli cool. Powstanie było super. Prawie je wygraliśmy, a więc świętujmy.

16.07.2014

Zacznijmy od nowa

"Begin again" reż. John Canrey, USA 2014 

Czy piosenka może uratować twoje życie?*

Co oglądacie w wakacje? Ja głównie nadrabiam seriale. Do kina chodzę rzadziej. Bo za ciepło, bo są inne ciekawsze rzeczy, bo repertuar nie pasuje, bo lepiej przypomnieć sobie coś starego i na leżaku.

Lato to czas kiedy bez skrępowania można oglądać lżejsze kino bo przecież wymówka „nic innego nie grają” akurat wtedy jest prawdziwa. Gdy żar leje się z nieba triumfy odnoszą kiepskie horrory i kiepskie komedie oraz filmy lekkie i zabawne, których jedynym celem ma być zadbanie o nasze dobre samopoczucie. Wiecie, że w Los Angeles co roku odbywa się festiwal filmów wprowadzających w dobry nastrój? „Happy feeling movies”, „cheer-up movies” „feel good movies” „movies that put you in a good mood” – istnieje mnóstwo określeń na kino tego typu. Z reguły je omijam. Ale czasem skuszę się na nie jak na czekoladowego batonika – dla tej krótkiej i ulotnej chwili przyjemności.

30.06.2014

Banshee

"Banshee": w Polsce serial nadawany był przez HBO i Cinemax

Sama się dziwię jak to się stało, że zaczęłam oglądać ten serial. Nigdy wcześniej nie oglądałam żadnego akcyjniaka. Ba! Nawet tego nie rozpatrywałam. No dobra, tak naprawdę to doskonale znam powód, dla którego sięgnęłam po „Banshee”: gdy przypadkiem zobaczyłam gdzieś trailer spodobał mi się aktor grający głównego bohatera. Tak, jestem tylko kobietą ;) Po pochłonięciu niemal naraz dwóch serii polecę jednak ten serial każdemu bowiem naprawdę świetnie się go ogląda !

17.06.2014

FRANK

"Frank" reż. Lenny Abrahamson, Irlandia/Wielka Brytania 2014 

Mam taką listę filmów, których nie uważam wcale za wybitne osiągnięcia kinematografii, ale które są dla mnie w jakiś sposób ważne i które z różnych przyczyn bardzo lubię. To te filmy polecam bliskim osobom. Ciepłe, poprawiające nastrój i przy tym oryginalne. Po prostu fajne. Od lat na topie tej listy znajduje się „Lars and the real girl”. To ogromna frajda oglądać go z kimś dla mnie ważnym, kto filmu nie zna, a po seansie jest zachwycony tak samo jak ja kiedyś J To moja najbardziej prywatna lista filmów, taki trochę papierek lakmusowy, który podpowiada mi czy z tym kimś podobnie patrzymy na świat. Właśnie dodałam nowego faworyta do swojego zestawienia: „FRANKA”.

06.06.2014

O krok od sławy

„20 feet from stardom” reż. Morgan Neville, USA 2013 

Największą kontrowersją ostatnich Oscarów nie był wcale brak statuetki dla Leo, ale wygrana filmu „O krok od sławy” jako najlepszego dokumentu, zamiast obstawianej przez wszystkich i bardzo utytułowanej „Sceny zbrodni”. Amerykański film o dziewczynach śpiewających w chórkach pokonał duńską propozycję w oryginalny sposób opowiadającą o indonezyjskich szwadronach śmierci. Nie są to filmy, które w ogóle można porównać, jednak po obejrzeniu „20 feet from stardom” ta kontrowersja zdecydowanie się osłabi. Jest to bowiem naprawdę świetny dokument.

02.06.2014

majowe skrawki

Wystawa zdjęć Vivian Maier "Amatorka" Leica Gallery, Warszawa

Najważniejszym światowym wydarzeniem filmowym w ostatnim miesiącu był niewątpliwie Festiwal w Cannes. Konkurs i pozostałe sekcje specjalne obsadzone wyjątkowo mocno. Za każdym razem gdy trwa ten festiwal śledzę go z dużym zainteresowaniem. I za każdym razem dochodzę do wniosku, że chyba jednak dla mnie jest to zbyt duże targowisko próżności. O tym jak wygląda Cannes od kulis oraz o tym jak zbiera się pieniądze na film opowiada świetny dokument „Uwiedź i porzuć”, który obejrzałam w maju na kanale HBO:

25.05.2014

"Nowa Warszawa" i "Rozmowa" - 54. Krakowski Festiwal Filmowy

"Nowa Warszawa", reż. Bartosz Konopka, Polska, TVP 2013

Dziś polecam Wam 2 filmy, które możecie obejrzeć na trwającym właśnie Krakowskim Festiwalu Filmowym.

W 2013 roku ukazała się płyta "Nowa Warszawa". Płyta, która okazała się wydarzeniem. Stanisława Celińska śpiewa kultowe piosenki o Warszawie w nowych aranżacjach Bartosza Wąsika i przy akompaniamencie doskonałego kwartetu jazzowego Royal String Quartet. Starsza Pani wykonuje dobrze znane warszawskie songi w wydziwnionych aranżach. Co się stało, że ludzie, i to nie tylko warszawiacy, tak bardzo pokochali ten projekt? 

22.05.2014

Szukając Vivian Maier

„Finding Vivian Maier”, reżyseria: John Maloof, Charlie Siskel, USA 2013

Pisaliście do szuflady? Śpiewaliście tylko gdy byliście sami? Szkicowaliście na końcach zeszytów, które potem chowaliście głęboko do szafki? Ja robiłam to pierwsze. Pisałam wiersze, tylko po to by najpierw je bardzo skrzętnie ukrywać przed światem, a na końcu spalić.

Mówi się, że talent sam się obroni. Owszem, ale tylko wtedy gdy da mu się szansę. Nigdy w życiu nie prowadziłabym tego bloga gdyby ktoś we mnie nie wierzył.

Vivian Maier nie miała nikogo takiego wokół siebie. A przecież skoro robiła tyle zdjęć (liczy się je w tysiącach) i praktycznie nie rozstawała się z aparatem, znajomi wiedzieli o jej pasji. Jednak ani Vivian nie tworzyła z ludźmi naprawdę bliskich relacji, ani oni najwyraźniej nie traktowali poważnie jej hobby. A szkoda...

20.05.2014

Krakowski Festiwal Filmowy - konkurs!


Krakowski Festiwal Filmowy jest jedną z najstarszych imprez w Europie poświęconych filmom dokumentalnym, animowanym oraz krótkim fabułom. W tym roku odbywa się w dniach 25 maja - 1 czerwca.

Dzięki uprzejmości Organizatorów obejrzę kilka filmów nie ruszając się z Warszawy. Niestety nie mogę wyrwać się na Festiwal do Krakowa, choć to bardzo kusząca myśl... Zaglądajcie na skrawki bowiem na pewno pojawi się u mnie recenzja jednego z nich.

Cały bardzo bogaty program znajdziecie TU

Festiwal ma wyjątkowo dobre plakaty, chyba najlepsze jakie w Polsce miał którykolwiek festiwal filmowy: 

15.05.2014

Dlaczego lubię kina studyjne

Kino Luna, Warszawa

Ten tekst powstał z inspiracji artykułem w miesięczniku Znak pt.: "Nowa era kin studyjnych", który możecie przeczytać TU

W moim mieście kina studyjne z jednej strony znikają z miejskiej mapy jak np. Femina, z drugiej przeżywają swą drugą młodość. Znajdują się fundusze na ich renowacje, ktoś w końcu zaczyna nimi profesjonalnie zarządzać i na nowo przyciągają widzów.

Na wstępie zaznaczę, że nie mam nic przeciw multipleksom, do których także uczęszczam, że lubię popcorn, a jeszcze bardziej żelki, duże wygodne fotele i wielkie ekrany. Ale jeśli tylko mogę wybieram kina studyjne i cieszę się, że w Warszawie jest ich kilka.

Więc za co lubię te małe kina?

09.05.2014

Imigrantka

"The immigrant" reż. James Gray, USA 2013 

W Nowym Jorku najbardziej zafascynowała mnie Ellis Island. Wyspa symbol. Wyspa świadek powstawania nowego świata. Dla jednych brama, dla innych zamknięte drzwi. Dla jednych początek nowego życia, dla innych koniec marzeń. Wyspa szansa, wyspa nadzieja. Choć od dawna już tylko Muzeum, pobyt na niej przywołuje historie ludzi, dla których była obowiązkowym przystankiem. Po wizycie tam długo nie mogłam o niej zapomnieć, sięgnęłam więc po jak się okazało rewelacyjną, książkę Małgorzaty Szejnert pt.: „Wyspa klucz”. To jedyna pozycja, która opisuje drogę Polaków, którzy przez Ellis Island przeszli. Szejnert wykonała ogromną pracę researcherską dzięki czemu powstała wyjątkowa pozycja opisująca ten czas polskiej emigracji. Bardzo Wam książkę polecam jeśli interesujecie się tą tematyką.

29.04.2014

Połówka żółtego słońca

"Half of a yellow sun" reż. Biyi Bandele, Wielka Brytania/ Nigeria 2013 

Ten pokaz na Afrykamerze był wyjątkowy. Reżyser, który miał być z nami obecny na seansie, w ostatniej chwili zawrócił z lotniska. Zawrócił by ratować swój film, cofnięty przez cenzurę, tuż przed wejściem na ekrany nigeryjskich kin.  

25.04.2014

Locke

"Locke" reż. Steven Knight, Wielka Brytania, 2013 

Dlaczego i po co chodzicie do kina? Pewnie macie mnóstwo odpowiedzi na to pytanie. Ja też. Ale czasem chodzę tam by się uspokoić. By zostawić cały świat za drzwiami i się od wszystkiego odciąć. Tak zrobiłam ostatnio. W piątek przed samymi Świętami, w trakcie tego całego zamieszania, czułam że bardzo potrzebuję spokoju. Choć na chwilę. Na dodatek już ponad tydzień mnie w kinie nie było. Cokolwiek by się działo tego dnia, wiedziałam, że koniec końców muszę trafić do sali kinowej. I tak się stało, wylądowałam na seansie „Locke”. Sama i szczęśliwa. Że mam te 1,5 godziny spokoju, że jest ciemno i przytulno. Że jestem nareszcie na swoim miejscu. Że jestem u siebie. 

Koleś jedzie w nocy autostradą i gada przez telefon – brzmi jak najnudniejszy film świata. A okazało się, że nie mogłam wtedy lepiej trafić. Obejrzałam jeden z bardziej niesamowitych filmów ostatniego czasu. Dziejący się na dodatek wyłącznie w nocy, wyłącznie w samochodzie i tylko z jednym aktorem. Choć przez cały film czułam się jakbyśmy jechali tym autem razem. Rzadko kiedy odczuwa się z bohaterem taką fizyczną wręcz bliskość. Minęło parę dni, a ja wciąż zastanawiam się jak ta jego podróż się skończyła.

11.04.2014

Oh Boy

"Oh Boy" reż. Jan-Ole Gerster, Niemcy 2013

Zdarza Wam się polować na film? Ja na „Oh Boy” polowałam prawie rok! Po raz pierwszy usłyszałam o nim w czerwcu 2013 na Festiwalu Filmowym w Edynburgu. Mówili o nim wszyscy, każdy kogo prosiłam by coś mi polecił wymieniał ten właśnie tytuł. Dlaczego go wtedy nie obejrzałam? Bo to film niemiecki, a ja w Szkocji nastawiłam się przede wszystkim na miejscowe kino. Później kilka razy umykały mi pokazy w Warszawie, aż w końcu dopadłam go na moim ulubionym warszawskim Festiwalu: Wiośnie Filmów J

„Oh Boy!” to ten rodzaj kina, który zawsze urzeka widzów. Bezpretensjonalny debiut, w którym niby nic się nie dzieje, ale coś jednak wydarza. Lekki, melancholijny, świeży. Europejskie młode kino w najlepszym wydaniu.

31.03.2014

marcowe skrawki

Henryk Tomaszewski, plakat do filmu "Najpiękniejsza", 1954

Pomyślałam sobie, że nie każdy kto zagląda na bloga śledzi również jego fanpage na Facebooku dlatego też będę robić krótkie podsumowania najciekawszych postów, które się tam znalazły. Tutaj będę też mieć więcej miejsca by je trochę rozszerzyć. Zobaczymy czy ten pomysł się sprawdzi, zarówno dla Was jak i dla mnie :) 

21.03.2014

Witaj w klubie

"Dallas Buyer Club" reż. Jean-Marc Vallee, USA 2013

Doskonałe filmy rodzą się czasem z filmów niedoskonałych. Jean-Marc Vallée powiedział, że potrzebuje 40 dni by nakręcić ten scenariusz. Dostał 20. Widać to w sposobie kręcenia, w kamerze z ręki i długich ujęciach. Nie było czasu ani na próbne ujęcia, ani na dużą ilość cieć więc reżyser chodził za swoimi bohaterami z kamerą (zwróćcie uwagę np. na sceny w biurze, gdzie płynnie przechodzi z jednego pomieszczenia do drugiego). Podobno film kręcono tylko przy naturalnym świetle z powodu braku środków na dodatkowe sztuczne oświetlenie. „Witaj w klubie” jest moim zdaniem momentami fatalnie zmontowany, fabuła od początku zmierza tam gdzie przewidujemy, że będzie zmierzać, a w nakreśleniu postaci stereotyp goni stereotyp. Ale wszystko to odchodzi na drugi plan gdy tak jak J-M Vallée potrafi się sterować emocjami widzów (udowodnił to już w „Cafe de Flore”) i gdy ma się do tego tak bardzo oddanych aktorów. Na koniec okazuje się, że „Witaj w klubie” to bez cienia przesady jeden z najlepszych filmów ostatniego czasu i zarazem film, który bez wątpienia przejdzie do historii.

14.03.2014

300: Początek imperium

"300. Rise of an empire" reż. Noam Murro, USA 2014

„300” to teoretycznie nie powinna być moja bajka. Pierwszej części nie obejrzałam przez lata. Dzięki uporowi mojego brata, który któregoś dnia posadził mnie przed telewizorem, zmieniło się to kilka miesięcy temu. I … zakochałam się w „300”! W tej historii beznadziejnie romantycznych wojowników, w zupełnie zaskakującej realizacji no i w samych wojownikach. I nie chodzi tylko o to, że nie mogłam uwierzyć, że oni NAPRAWDĘ tak wyglądają – to nie były komputerowe efekty (podobno Gerard Butler przesadził z treningiem i trafił do szpitala), ale o ten archetyp męskości, który reprezentowali. Nie chciałabym by mój ukochany tak ochoczo szedł na pewną śmierć, ale marzenie o silnym, bezwzględnym i honorowym mężczyźnie są myślę wciąż obecne w większości damskich głów. Oglądając „300” czułam testosteron, czułam, że sama bym z chęcią się przyłączyła do tej bijatyki. Zabij albo giń – ta dewiza wydawała się podczas seansu zupełnie na miejscu. Dlatego też z dużą radością oczekiwałam na „Początek imperium”, zwłaszcza kiedy dowiedziałam się, że do watahy umięśnionych żołnierzy dołączy silna i piękna kobieta - sama Eva Green!

07.03.2014

Co jest grane, Davis?

"Inside Llewyn Davis" reż. Ethan i Joel Coen, USA/Francja/WB 2013 

Llewyn Davis to jeden z najciekawszych i najoryginalniejszych bohaterów filmowych jakich ostatnio widziałam. Bohater napisany zupełnie nie pod publikę. Samotnik, który nie potrafi iść na kompromisy. Wieczny przegrany choć nie poddający się. Pechowiec. 

27.02.2014

5 zaległych - Oscary 2014


OSCARY już w nocy z niedzielę na poniedziałek. I dobrze, jeszcze parę tytułów do zaliczenia a będzie można zamknąć ten etap w filmowym roku i znowu oglądać jakieś porządne niszowe filmy ;) A tymczasem nadrabiam z Wami moje zaległości. Tekst ilustrowany jest "szczerymi plakatami".

20.02.2014

Wielkie piękno

"La grande Belezza" reż. Paolo Sorrentino, Włochy 2013 

Zakochałam się w Jepie Gambardelli od pierwszej sceny gdy go zobaczyłam. Zostałam wciągnięta w wir zupełnie bezwstydnej imprezy, gdzie wszyscy wili się w tańcu, lał się alkohol, dudniła muzyka i nagle pojawił się On – Król tego całego (za przeproszeniem) burdelu. Król życia. Uśmiechnięty, podrygujący. On naprawdę świetnie się bawił, w końcu to była jego impreza, jego 65 urodziny.

14.02.2014

Moje ulubione rom-comy


Gdy na imprezie poznaję jakąś fajną parę zawsze pytam ich jak się poznali. Uwielbiam słuchać tych opowieści :) Może dlatego mam duży sentyment do filmowych miłosnych historii. Komedie romantyczne to jeden z najbardziej popularnych gatunków filmowych. Lubimy filmy o związkach, o poszukiwaniu miłości, o relacjach damsko-męskich. Niestety w ciągu ostatnich lat gatunek ten stał się ofiarą własnego sukcesu i został strasznie zepsuty. Dziś ja sama na hasło komedia romantyczna raczej się krzywię, a szkoda bo jest parę przykładów, które pod tą metką kryją naprawdę dobrze napisane i nakręcone historie. 

Moje ulubione rom-comy to przede wszystkim filmy z lat 90.

10.02.2014

Hannah Arendt

"Hannah Arendt" reż. Margarethe von Trotta, Niemcy/Francja/Izrael 2012 
  
Przykład kina, które zdarza się bardzo rzadko. Czy można za pomocą sztuki filmowej opowiedzieć o filozoficznej teorii czy nawet o samym procesie myślenia? Chyba nie bardzo, ale warto takie próby podejmować.

Hannah Arendt była niemiecką filozofką mającą ogromny wpływ na myśl XX wieku. Żydówka, studentka filozofii u samego Heideggera, który zafascynował ją nie tylko jako naukowiec, ale także mężczyzna. W 1933 roku uciekła z Niemiec do Francji, gdzie z kolei w 1940 roku trafiła do obozu dla internowanych w Gurs. Udało jej się dostać wizę i przedostać do Stanów Zjednoczonych, w których pozostała aż do śmierci. W filmie poznajemy ją już jako panią w średnim wieku, lubianą przez studentów wykładowczynię, znaną z „Korzeni totalitaryzmu” - wielkiego dzieła jej autorstwa. Mieszka wraz z mężem w apartamencie na Manhattanie, gdzie będąc osobą wyjątkowo towarzyską często przyjmuje gości. Choć przez 18 lat była emigrantką bez paszportu udało jej się w Stanach ułożyć życie i otoczyć przyjaciółmi zarówno z USA, Niemiec jak i Izraela. Gdy pewnego dnia czyta w gazecie artykuł o rozpoczynającym się w Jerozolimie procesie porwanego 3 lata wcześniej przez Mossad w Buenos Aires Adolfa Eichmanna (odpowiedzialnego za tzw. ostatecznie rozwiązanie kwestii żydowskiej), natychmiast pisze do „New Yorkera”. Chce dla nich relacjonować ten proces.

31.01.2014

Heli

"Heli" reż. Amat Escalante, Meksyk/Francja/Holandia 2013

Iberoamerykańskie kino, w którym akcja sączy się powoli. Można przysnąć w ciągu pierwszych 20 minut. Potem jednak następuje brutalne otrzeźwienie. Wtedy aż chce się wyjść z sali bo ciężko jest oglądać to co dzieje się na ekranie. Kino zdecydowanie nie dla wrażliwców.

24.01.2014

Sierpień w hrabstwie Osage

"August: Osage County" reż. John Wells, USA 2013 

Rozmawiałam ostatnio z moim przyjacielem o jego dziadkach. „Kiedy byłem młody stwierdziłem, że nie muszę mieć z nimi nic wspólnego jeśli czuję, że nie chcę. Nigdy się mną nie interesowali więc dlaczego ja powinienem? Ale teraz, po 10 latach, mam inne podejście i czasem do nich dzwonię lub ich odwiedzam”. „No tak, rozumiem” – odpowiedziałam, „w końcu to Twoja rodzina” – dodałam trochę automatycznie. No właśnie. Czy rzeczywiście tak jest, że samo słowo rodzina wszystko usprawiedliwia i zbija każdy argument?

Życie bez rodziny musi być potwornie smutne, ale życie z rodziną bywa czasem okropną męką. Czy za cenę utrzymania kontaktów bo mamy te same geny warto cierpieć, znosić upokorzenia, dać się doprowadzać do skrajnych emocji? Czy to, że w grupie ludzi płynie ta sama krew oznacza, że są oni na siebie skazani? Osławione spotkania rodzinne zbierają wokół stołu krewnych, których często jedyną wspólną rzeczą jest ich nazwisko. Odbębnia się je bo przecież tak wypada… Ale czy relacje w rodzinie muszą być wymuszone? Czy więcej złego przynosi zerwanie tych więzi czy trzymanie się ich choćby nie wiem co? Rodzina: największy koszmar i błogosławieństwo zarazem. Ludzie, którzy znają nas najlepiej. Którzy znają nasze porażki i sukcesy, nasze ciemne i jasne strony. I którzy potrafią to wykorzystać. Ludzie, którzy są dla siebie największą podporą i największymi wrogami. Nierzadko są jednym i drugim, w zależności od sytuacji.

07.01.2014

10 zaległości z 2013


Podobno nie powinno się wchodzić w Nowy Rok z zaległościami dlatego chciałam się rozliczyć z Wami z 10 filmów, które widziałam jeszcze w 2013 roku, a o których nie miałam kiedy albo brakło mi weny napisać : 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...