03.08.2013

Koneser

"La Migliore offerta" reż. Giuseppe Tornatore, Włochy 2013 


Virgin Oldman przypomina trochę Melvina z „Lepiej być nie może”. Ze względów higienicznych nigdy nie rozstaje się z rękawiczkami, w swej pracy jest perfekcjonistą, ale wiedzie choć eleganckie, to samotne i smutne życie. Z zawodu jest właścicielem domu aukcyjnego oraz bardzo cenionym znawcą sztuki. Z zamiłowania kolekcjonuje obrazy, do których zdobycia wykorzystuje swoją specjalistyczną wiedzę i robi to nie do końca uczciwie. To typ oschłego i bardzo zamkniętego w sobie człowieka. W jednej ze scen pyta współpracownika, który jest jego asystentem od 30 lat – czy Ty masz żonę? Jedynymi ludźmi, z którymi zawarł bliższą znajomość są podstarzały, niespełniony malarz i jednocześnie wspólnik jego machlojek (Donald Sutherland) oraz młody spec od mechaniki, tzw. „złota rączka” (Jim Sturgess). Pewnego dnia Oldman dostaje dość tajemnicze zlecenie – prośbę by osobiście wycenił meble i obrazy z upadającej willi, której właściciele zmarli. Zleceniodawcą jest ich córka. Problem polega na tym, że nie chce ona się ujawnić, a wszystko załatwić przez telefon. Z natury bardzo nieufnego Virgina bardzo ta postawa irytuje, szybko jednak ulega fascynacji swoją klientką – widmo. Jak nie trudno się domyślić uśpionego Virgina przywraca do życia uczucie. Uczucie, któremu on oddaje się bez reszty, gubiąc po drodze swoje dziwaczne fobie.

Tornatore zręcznie łączy gatunki – z melodramatu przechodzi w kino sensacyjne, z obyczajówki w thriller. Misteria, dbałość o detale i niuanse relacji międzyludzkich oraz wielopoziomowość fabuły tworzą film kompletny. Ale choć jest tu oczywiście intryga – może nie zbyt wydumana, ale na pewno zgrabna, jest tradycyjna muzyka Morricone, są piękne wnętrza, to nie oszukujmy się – jest tu przede wszystkim Geoffrey Rush, który niesie cały film. Czy wy też go tak uwielbiacie? Ja po „Życiu i śmierci Petera Sellersa” i „Jak zostać królem” obiecałam sobie, że będę oglądać wszystko z tym aktorem. 

Tytułowy koneser, który z chłodnego znawcy sztuki zamienia się w opętanego uczuciem kochanka, to człowiek uwikłany w swoje lęki i słabości, tak skrzętnie ukrywane przed otoczeniem. Fascynujące jest obserwowanie jego przemiany. Twarzy, która z początku wiecznie zacięta i znudzona zaczyna wreszcie się uśmiechać. Oczu, zamglonych i bez blasku, nagle pełnych życia i emocji. Niestety finał ten historii nie może być szczęśliwy. A gdy tracisz coś czego tak naprawdę nigdy nie miałeś ból przeszywa Cię podwójnie. Najgorszy cios to ten zadany przez jedyne osoby, którym się ufa. Człowiek czuje się wtedy zupełnie bezbronny i kompletnie pokonany przez własną naiwność. Z takiego dołu nie da się już chyba podnieść. Rush przechodzi przez te wszystkie fazy z mistrzowską grą aktorską.

Tornatore zrobił film jakich w zasadzie już się nie robi: w starym, klasycznym stylu. I właśnie tym mnie ujął najbardziej. Tak jak główny bohater odnajdywał spokój w swoim pokoju-sejfie z obrazami, tak ja poczułam się na „Koneserze” jakbym znowu obcowała z najwyższą sztuką filmową. Mimo, że w głównej roli obsadzono Australijczyka jest to film na wskroś europejski, co dla mnie jest ogromnym plusem. Bo tak pięknych miast, takich historii i takich dzieł sztuki nie ma nigdzie indziej na świecie. Koniecznie idźcie do kina! 



8 komentarzy:

  1. Muszę koniecznie wybrać się do kina, uwielbiam kino Tornatore, oddaje hołd kinu każdym swoim filmem,i "Koneser" na pewno też taki będzie!

    OdpowiedzUsuń
  2. Szkoda tylko, że po angielsku.. Tornatore in english to jakieś takie dziwne:P

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. też o tym myślałam, zwłaszcza, że akcja dzieje się we Włoszech, których nie da się ukryć! :)

      Usuń
    2. Myślę, że odpowiedź jest czysto komercyjna. Filmy anglojęzyczne mają szansę na światową karierę, inne przeważnie pozostają niszowe, w najlepszym wypadku odnoszą sukces lokalny.

      Usuń
  3. Geoffrey, Giuseppe i sztuka... mmmmmm.
    Już mnie oko swędzi!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj tak, dla oczu to jest duża przyjemność

      Usuń
  4. Odpowiedzi
    1. dzięki :) Jak wiadomo recenzję piszę się w godzinę - dwie, a potem przez resztę dnia decyduje jakie zdjęcie dać! ;)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...