15.05.2013

Broadchurch

"Broadchurch" ITV, UK 2013

Na tym blogu i na profilu skrawków na FB pod postem o „Homeland” kilka osób poleciło mi serial „Broadchurch”.  Nie miałam żadnych planów na długi majowy weekend, odpaliłam więc I odcinek. A potem kolejny. Nie mogłam się oderwać. Rano po przebudzeniu pierwsze co to obejrzałam następny. I tak w 3 dni pochłonęłam całość. Takie to było dobre!

Odetchnęłam z ulgą - to nie ze mną jest coś nie tak, że ostatnio nic mi się nie podoba. Są po prostu produkcje słabsze i takie jak „Broadchurch” – niemalże idealne.

To mój pierwszy angielski serial. Mimo, że od lat bardzo cenię angielskie kino, do tej pory nie wiedziałam niemal nic o brytyjskich telewizyjnych projektach. Okazuje się, że boom na seriale dosięgnął Wyspy i kto powoli ma dość amerykańskiego stylu opowiadania historii, powinien zwrócić się w tamtą stronę. 

„Broadchurch” to mówiąc najogólniej serial kryminalny. Zaczyna się od trzęsienia ziemi: na plaży znaleziono ciało 10 – letniego chłopca. Broadchurch jest małym miasteczkiem, tamtejsza komenda zajmuje się bardziej kłótniami sąsiedzkimi niż potencjalnymi morderstwami, dlatego śledztwo obejmuje specjalnie ściągnięty do sprawy doświadczony komisarz Alec Hardy. Wita go niezmiernie niezadowolona sierżant Ellie Miller, której Hardy sprzątnął sprzed nosa awans. Gdy dochodzi do pierwszego spotkania na plaży, nad ciałem chłopca, dostajemy dawkę ich zupełnie odmiennych charakterów. Od Hardy'ego bije profesjonalny chłód, Miller to kupa wywalonych na wierzch emocji. W małym miasteczku wszyscy się znają więc Ellie od razu identyfikuje ofiarę – to Danny Latimer, syn sąsiadów i szkolny przyjaciel jej syna. 

Hardy będzie musiał nauczyć mniej doświadczoną partnerkę jak stanąć z boku społeczności, z którą tak silnie jest zżyta, zapomnieć o swoich uczuciach i stać się przede wszystkim śledczym. Śledczym, który będzie musiał podejrzewać wszystkich, zacząć nie ufać najbliższym, stawiać wszystko w wątpliwość.

Sam Alec Hardy to ciekawa postać. Już od pierwszego odcinka wiemy, że to mężczyzna po przejściach. Gdy podchodzi do ciała martwego chłopca widzimy jak zmaga się sam ze sobą. Choć nie daje tego po sobie zauważyć otoczeniu, my widzowie wiemy, że walczy z jakąś silną traumą. Jest obcym, który wkracza do komendy, do miasteczka, do społeczności. Jego szorstkość, brak okazywania emocji, wiecznie zacięta mina nie przysparzają mu przyjaciół. Inna sprawa, że on o to w ogóle nie dba. Liczy się tylko śledztwo. Szybko domyślamy się, że chodzi nie tylko o rozwiązanie tej sprawy, ale również o dopięcie jakiś spraw z przeszłości. Hardy jest na skraju wytrzymałości. Tylko rozwikłanie tej zagadki może go uratować.

Miller i Hardy chcąc nie chcąc muszą ze sobą współpracować, tworzyć zespół. Ellie ze swoim wrodzonym optymizmem i uprzejmością stara się przebić przez maskę Aleca, nawiązać relację bardziej ludzką niż tylko służbową. Alec chłodzi jej zapędy. Zdaje się uciekać przed jakąkolwiek bliskością. Jednak mimo tych różnic w charakterach uda im się wspólnie działać i zdobyć wzajemne zaufanie.

Sprawa śmierci dziecka porusza całe miasteczko. Od początku wiadomo, że potencjalny morderca jest wśród nich. Ten fakt rozbija całą społeczność. Zaczyna się seria podejrzeń i łatwo wydawanych wyroków. Na wierzch wypłynie wiele brudnych sekretów i skrzętnie skrywanych tajemnic. Ta malownicza miejscowość nie jest tak niewinna jak by się mogło wydawać na pierwszy rzut oka. Gdy przyjrzymy się bliżej odkryjemy wiele pęknięć i rys. Im głębiej wchodzimy między tych ludzi, tym bardziej staje się to serial obyczajowo-społeczny. Szukając zabójcy Dannego poznajemy ludzkie dramaty, zaskakujące powiązania, problemy. Efektem ubocznym działań policjantów będzie brutalne odarcie wielu ludzi ze złudzeń. Ktoś dowie się o zdradzie, ktoś prawdy o swoim ojcu, ktoś inny poczuje siłę fałszywych oskarżeń.

Konkluzja, jak w życiu, jest przygnębiająca. Nigdy nie wiesz co siedzi w sercu drugiego człowieka. Nawet jeśli wydaje Ci się, że go bardzo dobrze znasz.

Alec Hardy

Bardziej niż fabuła, która rzeczywiście dość zgrabnie się z nami bawi i myli tropy, mnie zachwyciło aktorstwo i sposób w jaki serial został zrobiony. David Tennant jako Alec Hardy rozłożył mnie na łopatki. Przyznam się, że aktora kojarzę tylko ze zdjęć, widziałam go do tej pory zaledwie w jednym filmie i to mówiąc szczerze dość durnym – „The decoy bride”, dlatego to co zrobił z rolą w „Broadchurch” totalnie mnie powaliło. Nie łatwo jest zachować balans gdy robi się taką charakterystyczną postać jak Hardy. On fascynuje bo jest dobrze wyważoną mieszanką oschłości i szczerej troski, ambicji i chęci dojścia do prawdy, odwrócenia się od ludzi i humanitaryzmu. To typ świetnego profesjonalisty, któremu brak społecznych umiejętności. Nie potrafi przyjąć zaproszenia na kolację czy nawet kubka kawy. Alec jest zrzędliwy i zgryźliwy, ma jednak też w sobie dużo ironii, która ratuje go przed całkowitym cynizmem. Poza tym prawda jest taka, że ja się zakochałam w jego akcencie! Poważnie, po każdym odcinku powtarzałam moje ulubione zwroty komisarza z tym jego szkockim, twardym akcentem J 

Olivia Colman jako Ellie Miller była dla mnie odkryciem totalnym bo jej w ogóle nie znałam. Na początku drażniła mnie swoją małomiasteczkową naiwnością, ale przemiana jaka w niej zachodzi podczas śledztwa, a tym bardziej sposób w jaki to zostało odegrane zasługuje na wszelkie uznanie. Ellie jest zupełnym przeciwieństwem Aleca, oni w zasadzie pochodzą z dwóch rożnych światów. Jest taka … nieskażona. Pełna naturalnej uprzejmości, nie za bardzo świadoma mrocznej natury człowieka. I bardzo ufna. Jej pierwsza sprawa o zabójstwo bardzo ją zmieni.

W trakcie historii doświadczamy wielu dramatów, które rzeczywiście łamią serce. Co się nie często zdarza, także postaci drugoplanowe są porządnie napisane i wiarygodnie zagrane. To nie jest jakieś tam tło, ale prawdziwi ludzie. Patrzymy jak silna społeczność totalnie się rozpada. Bardzo mi się podoba jak serial ten temat ujmuje. Wywołuje emocje, wciska w fotel, manipuluje uczuciami. W końcu po to się siada przed ekranem. W „Broadchurch” są tak piękne ujęcia, tak angażujący montaż, połączone z naprawdę poruszającą muzyką, że ja ten serial bardzo przeżywałam. Dodatkowo malownicza plaża położona pod klifami, będąca jednym świadkiem zbrodni, to czaruje urokiem to budzi grozę. Doskonale jest to zrobione. Najwyższa półka realizacji.

Brytyjczycy okrzyknęli „Broadchurch” drama-of-the-year. W moim rankingu jest to zdecydowanie jedna z najlepszych telewizyjnych produkcji jakie widziałam.


zapowiedź 

serial ma świetną muzykę 

PS. Myślałam, że „Broadchurch” to zamknięty serial. Już dziś wiadomo jednak, że będzie kolejny sezon.  


7 komentarzy:

  1. Świetny, świetny - "połknęłam" na raz, a Olivia zachwyca maksymalnie. Ale nie byłabym sobą gdybym nie dodała, że morderca był do wykrycia od drugiego odcinka ;) (może to i dobrze? bo przecież nie o to chodzi? - dylematy dylematy )

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. może i tak - choć moim zdaniem nie dla przeciętnego widza (nie obrażając nikogo), ale nawet to nie obniża wartości tego serialu.

      Usuń
  2. Broadchurch to serial absolutnie genialny, aktorstwo, zdjęcia, muzyka, Tennant, Colman - ja łykałam kolejne odcinki i następnie przez tydzień nerwowo obgryzałam paznokcie, czekając na ciąg dalszy ;-).
    A jeżeli chodzi o seriale brytyjskie - Brytyjczycy od zawsze mieli naprawdę świetne produkcje serialowe (co ciekawe, wiele najlepszych oryginalnych seriali rodem z UK doczekuje się swoich amerykańskich wersji/kopii, które jednak zazwyczaj nie są w stanie dorównać orygonałowi - Life on Mars, The Office, Being Human, Skins i wiele, wiele innych).
    Ponieważ akurat trwa przerwa w wielu serialach amerykańskich, warto zapoznać się z serialami z UK - dodatkową zaletą jest to, że w sezonie rzadko jest więcej niż 8-10 odcinków, więc są idealne do obejrzenia jako "przerywnik". Nieocenonym źródłem wiedzy o serialach brytyjskich (ale nie tylko o brytyjskich i nie tylko o serialach!!) jest blog zwierza popkulturalnego http://zpopk.blox.pl - po recenzjach zwierza wiem, co warto oglądać, a czym nie zawracać sobie głowy ;-)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. uwielbiam takie krótkie seriale! Coś czuję, że mam już plany na wakacje ;)

      Usuń
  3. Część ludzi zwraca się w stronę brytyjskiej telewizji, ale ja poleciłabym raczej zainteresowanie się kanadyjską - w tym momencie jestem na etapie pochłaniania wszystkiego po kolei [ps. jeśli nie widziałaś polecam Orphan Black - niesamowity thriller łańcuchowy] - a moja obsesja wciąż rośnie. Broadchurch jest genialne [mocne słowo, ale przecież tutaj pasuje...] - trzeba szerzyć ideę wśród internautów, oglądać i podziwiać. Może i my [u nas] doczekamy się kiedyś tak mocnego kina?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki Aniu, lubię polecanki :) O tak, szerzmy idee - zgadzam się !

      Usuń
  4. Cieszę się, że i Tobie Broadchurch się podobał, a raczej zawładnął Tobą. Ja odkąd skończyłam ten serial jakoś nie mogiem zasiąść do niczego innego. Obejrzałam jeden odcinek nowego "Hannibala" i nie zaiskrzyło ani trochę. Na kinomaniaku są już napisy do "Top of the Lake". Mam nadzieję, że mnie zachwyci. Spiszę sobie tytuły podane wyżej i zajrzę na tego bloga zwierza:)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...