28.01.2013

Sesje

"The Sessions" reż. Ben Lewin, USA 2012 

Film, o którym wspominałam równo rok temu w poście o Sundance 2012. Zdobył tam nagrodę i od Jury i publiczności. Teraz ma szanse na Oscara za drugoplanową, odważną rolę Helen Hunt.

„Sesje” poruszają się po bardzo delikatnym polu: życia seksualnego niepełnosprawnych. Jest to temat niezwykle trudny, łatwo tu bowiem popaść albo w zbytni naturalizm, który może wywołać u widzów dyskomfort, albo w zbyt duże uproszczenia i patetyczne banały. Na szczęście nic takiego się tu nie dzieje. Reżyserowi udało się w odpowiednich proporcjach zrównoważyć powagę tematu życiowym humorem.

Główny bohater – Mark O’Brien – to postać prawdziwa. Poeta, dziennikarz, pisarz. Z powodu zachorowania jako dziecko na polio, całe życie musiał spędzić w pozycji leżącej. Nie jest sparaliżowany, ale jego mięśnie nie pracują. Dodatkowo nie może sam oddychać dlatego skazany jest na tzw. żelazne płuco, w którym spędza większość czasu. Może bez niego przeżyć ok. 3-4 godzin dziennie. Mimo trudności udało mu się skończyć studia i pracować jako dziennikarz. Właśnie praca zwróciła jego uwagę na aspekt erotyczny swej egzystencji. Na zlecenie redakcji przeprowadził wywiady z ludźmi niepełnosprawnymi nt ich doświadczeń seksualnych. Bardzo się zdziwił gdy okazało się, że są oni w tej sferze jak najbardziej aktywni i spełnieni.

Mark gdy go poznajemy ma 38 lat i jest to pewien rodzaj cudu, bowiem lekarze nie dawali mu długich rokowań. Jest z jednej strony już dorosłym człowiekiem, z drugiej wciąż trochę chłopcem zaklętym w niesprawnym ciele. No i wciąż pozostaje prawiczkiem. Zdając sobie sprawę z upływającego czasu i faktu, że akurat jemu przysługuje go trochę mniej, postanawia zaznać w swoim życiu cielesnej rozkoszy. W tym celu umawia się na sex terapię ze specjalistką w tej dziedzinie – Cheryl.

Cheryl już na pierwszym spotkaniu okazuje się być konkretną profesjonalistką. Wyznacza maksymalną ilość spotkań - sześć, określa cele terapii – odbycie stosunku płciowego i tłumaczy czym jej praca różni się od prostytucji. Jest rzeczowa, ale i delikatna. Pozbawiona zbędnej pruderii, ale i bardzo wyrozumiała.

Helen Hunt i Jahn Hawkes stworzyli na ekranie jedną z najbardziej przejmujących filmowych par. On – fizycznie zniekształcony, nienaturalnie wygięty z ponad przeciętnie sprawnym umysłem i ogromnym poczuciem humoru. Ona – dojrzała kobieta, mająca rodzinę, lubiąca seks, z którego postanawia uczynić narzędzie terapeutyczne. Obie role bardzo wymagające. Hawkes zmienił się tu nie do poznania. Hunt zaskakuje odważną cielesnością. W filmie o seksie nie ma go jednak wcale tak dużo. Dużo jest za to ciepła, odkrywania drugiego człowieka, bliskości nie tylko fizycznej. Jeśli czujemy się nieswojo oglądając sceny zbliżeń terapeutki i jej klienta, to nie dlatego, że ocierają się one o pornografię, a dlatego, że są tak bardzo intymne.

Oprócz dwójki głównych bohaterów ciekawe są również postacie drugoplanowe. Mark miał szczęście do ludzi. Jako człowiek wierzący szukał zrozumienia swoich potrzeb w kościele i otrzymał je u bardzo nowoczesnego księdza (trochę zbyt przerysowana rola Williama H. Macy’ego), któremu regularnie zwierzał się ze swych przeżyć, również tych seksualnych. W codziennym  życiu pomagała mu opiekunka – młoda dziewczyna z ogłoszenia. Mark mimo swoich ograniczeń starał się prowadzić życie towarzyskie, a że miał dużo uroku ludzie, którzy stanęli na jego drodze, zostawali przy nim na dłużej.

„Sesje” nie prowadzą do słodkiego happy endu. Właściwie to nie prowadzą do niczego konkretnego. To zapis kilku tygodniu podczas, których trwała terapia głównego bohatera. Terapia, która odmieniła życie nie tylko Marka.

Obejrzyjcie „Sesje” bo takiego filmu się nie zapomina. Zaczniecie inaczej patrzeć na niepełnosprawnych, ale i na siebie. Na swoje potrzeby, na swoje podejście do życia. Mark mówi w pewnym momencie: „Wierzę w Boga, ale z poczuciem humoru. Nie zniósł bym sytuacji gdybym nie miał w życiu kogo za wszystko winić”. Takiego poczucia humoru na co dzień życzę sobie ja: w pełni zdrowa i młoda osoba. 


2 komentarze:

  1. Muszę to zobaczyć. już od dawna myślę o tym, żeby zabrać się za ten film. Dużo dobrego o nim czytałam.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dużo dobrego już słyszałam o tym filmie, więc koniecznie muszę się wybrać :)

    OdpowiedzUsuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...