26.10.2012

W garniturach


"Suits", USA, w Polsce serial nadaje stacja Canal+ 

Wbrew powszechnej modzie oglądam stosunkowo mało seriali. Nie rozumiem skąd ludzie mają na nie tyle czasu! Zdarza mi się jednak wpaść po uszy w jakąś produkcję, a wtedy mogę ją oglądać nawet po nocach. Tak było z „W garniturach”, zupełnie przez przypadek trafiłam na nich któregoś dnia przerzucając kanały w TV. Jak wiecie bardzo lubię legal movies, a to jest serial o prawnikach. Chyba pierwszy od czasów „Ally McBeal”, który oglądam (jeśli Ally w ogóle można określić tym mianem, nawet tu się z niego naśmiewają ;)).

Wyobraźcie sobie taką sytuację: wielka nowojorska kancelaria prawna przeprowadza rekrutację na stanowisko młodszego prawnika. Zupełnie przez przypadek trafia na nią młody chłopak z walizką pełną marihuany, który ucieka właśnie przed policją oraz dealerami i … dostaje tę pracę! Nie ukończył  szkoły prawniczej, ale ma niesamowity dar: fotograficzną pamięć, dzięki której przyszły szef decyduje się go zatrudnić zatajając brak jego wykształcenia przed zarządem. Tak zaczyna się pierwszy odcinek „W garniturach”. Później jest już tylko lepiej J

„Suits” nazwałabym serialem w klasycznym stylu co jest komplementem. Bo choć niczyje życie nie bywa tu zagrożone, trzyma w napięciu jak niejeden kryminał. Podoba mi się dynamika odcinków wymuszona charakterem pracy głównych bohaterów. Jest to też jeden z tych seriali, który nie każe czekać aż się rozkręci. Od samego początku jest co oglądać. I w zasadzie od pierwszych scen zaczynamy cholernie lubić głównych bohaterów.

BOHATEROWIE 

Mike & Harvey 

„W garniturach” to typowy bromance. Najwięcej chemii jest pomiędzy Harveyem a Mikiem i to ich związek śledzimy z największym zaciekawieniem. Układ mistrz i uczeń, mentor i żółtodziób, w którym wcale nie tak rzadko te role się odwracają. Żarty i uszczypliwości, błyskotliwe riposty, celne uwagi – ich dialogi to majstersztyk. Dzięki Harveyowi Mike mężnieje, uczy się reguł twardego świata i wielkiego biznesu. Harvey przy Miku zaś zaczyna pozwalać sobie być bardziej na luzie, pokazać swoją dobrą stronę, zdjąć maskę rekina. Razem tworzą rzeczywiście prawniczy dream team, poza pracą autentycznie rodzi się między nimi fajna przyjaźń. Choć Harveya wydaje się nic nie obchodzić poza pracą, szybko wydaje się, że to tylko poza. W środku do dobry gość.

Harvey Specter. Nim byłby Barney Stinson gdyby wreszcie dorósł. W ogóle marzenie Barneya spełnia się w tym serialu: wszyscy są „suit up!”. Jeden z najlepszych prawników na Manhattanie. Samo biuro Harveya bardzo dużo o nim mówi. Po pierwsze jego dwie kolekcje: jedna sportowa, druga muzyczna. Harvey jest wielkim fanem baseballu. Piłki z podpisami gwiazd sportu (np. Michaela Jordana) to jego ogromna duma. Z drugiej strony gabinetu stoi cała ściana z analogowymi płytami. Słucha ich kiedy musi się skupić. Harvey jest też znawcą kina i chyba w każdym odcinku rzuca jakimś filmowym cytatem.

Harvey i kobiety. Harvey ma do nich stosunek dość przedmiotowy. Jak ma ochotę to każda w końcu ląduje w jego apartamencie. Bo choć z początku nie każda wydaje się zainteresowana, to Harvey wie jak, kiedy i gdzie zastąpić swój chłodny wyraz twarzy niesamowitym urokiem. A jego czar zawsze działa.

Gabriel Macht grający Harveya jest przykładem tego, że gdy do genialnie napisanej roli dobierze się odpowiedniego aktora stwarza się bohatera idealnego. Fascynującego, charyzmatycznego, takiego za którym widz stoi murem nawet jeśli zachowuje się źle, któremu wiele się wybacza i chce dla niego dobrze. A dotychczas drugoplanowy i stosunkowo nieznany aktor błyszczy na ekranie.

Mike Ross to z kolei złoty chłopiec z szemraną przeszłością. Opiekuje się babcią, najlepszym kumplem i ogólnie jest dobry i miły. Geniusz o twarzy dziecka. Ponadprzeciętnie bystry, ale też niewiarygodnie naiwny. Ma szczere serce i nie potrafi grać w gierki z Wall Street.

Harvey Specter - jak można tak wyglądać?! 
W sensie tak zajebiście !!! 

GARNITURY 

Bardzo ważnym aspektem serialu są stroje, w końcu tytuł zobowiązuje. Już w pierwszym odcinku Harvey mówi – jesteśmy oceniani po tym jak wyglądamy – i ma w 100% rację. Bo Harvey Specter jest nie tylko najlepszym prawnikiem w NYC, ale i najlepiej ubranym. To prawdziwy rekin z Wall Street, który wygląda jak rekin. On nosi trzyczęściowe garnitury szyte na miarę! A kogo nosi Harvey? Najczęściej Toma Forda. Krawaty od Burberry, Armaniego, Hermesa – tyle wiemy od stylistów serialu. W tych nielicznych momentach kiedy widzimy go bardziej casual zakłada ubrania z Banana Republic czy Gapa. I zawsze ma świetne buty. Jest uosobieniem człowieka sukcesu XXI wieku. Klasa i kasa.

Garnitury Mike'a są po pierwsze kilkadziesiąt razy tańsze, po drugie bardziej młodzieżowe. Mike przyjeżdża do pracy rowerem, nosi torbę zawieszoną przez ramię i ciągle gdzieś biega, musi więc mieć większą swobodę. To aspirujący yuppie. Jego wygląd jest powodem nieustających żartów współpracowników.

w sieci są już poradniki jak osiągnąć styl 
Herveya lub Mike'a 

PRAWO 

Aspekt prawny jest tutaj bardzo ciekawie rozwiązany, co w moim odczuci stanowi w dużej mierze o sukcesie całej produkcji. Serial prawniczy automatycznie kojarzy się salami sądowymi, długimi i żmudnymi procesami, naradami itp. Ale nie tu. Bo Harvey Specter jest specjalistą od zamykania spraw, mówi się o nim, że to najlepszy closer attorney w Nowym Jorku. Tak, Amerykanie mają dziwne specjalności (przypomnijcie sobie czym zajmował się Michael Clayton), ale wierzcie mi – to jest całkowicie prawdopodobne. Na serialu odbija się to w ten sposób, że bardzo mało spraw w ogóle do sądu trafia. Świadczy to o dużym rozeznaniu twórców w obecnych prawnych trendach. Bo do sądu rzeczywiście rzadko kiedy opłaca się iść, i klientom i ich prawnikom. Serial bardzo dobrze oddaje współczesną rolę prawnika, który już bardziej niż ekspertem od paragrafów, stał się biznesowym doradcą. Harvey mówi: sukces mojego klienta to mój sukces. Brzmi to dwuznacznie – bo są klienci, którym Harvey rzeczywiście pomagał budować pozycję od samego początku, ale czasem chodzi mu też o to, że zrobi wszystko by mieć swoją wysoką prowizję. Łącznie z mieszaniem się w sprawy już nie związane z prawem a bardziej z zarządzaniem firmami jego klientów, za co ostro obrywa mu się od swojej szefowej. Zamiast więc tak uwielbianych przez scenarzystów dramatów „zwykłych ludzi”, mamy do czynienia z fascynującymi sprawami wynalazców, innowatorów, finansowych geniuszy, czyli wszystkich tych, którzy dziś tworzą światowy biznes. Prawo gospodarcze otwiera furtkę tysiącom autentycznie ciekawych i nieoklepanych przypadków.

Harvey często daje Mikowi takie spojrzenie 

KORPORACJA 

Każdy kto choć przez chwilę pracował w korporacji odnajdzie w serialu zwyczaje tam panujące: podkopywanie sobie dołków, podlizywanie się szefom, wieczne intrygi itp. Przyjaźnie są wyjątkowo fałszywe i nikomu, nikomu nie można ufać. Mikowi zajmie dużo czasu uczenie się tych reguł. Sam podział przestrzeni biurowej już ustawia bohaterów. Ci ważniejsi mają swoje wypasione biura, najniżej postawieni – jak Mike – siedzą w małych boksach na open space. Mike choć ma rozumu więcej niż niejeden wspólnik, musi się do tej hierarchii dostosować.

I CAŁA RESZTA 

Oprócz dwójki głównych bohaterów są też ciekawe postaci drugoplanowe. Rachel, która choć teoretycznie jest niżej postawiona niż Mike, ale ma własny gabinet, jest znakomitą researcherką. Tych dwoje od początku łączy coś więcej niż biurowa znajomość, ale oczywiście sprawy zamiast upraszczać, komplikują się. Jest też postać negatywna – Luis, któremu z czasem jednak bardziej współczujemy niż nienawidzimy. Bo czy to jego wina, że nie jest tak przystojny, mądry i bystry jak nasi bohaterowie? No i jest Jessica – szef wszystkich szefów. Już za to trzeba ją lubić. Piękna kobieta na wysokim stanowisku, zawsze nienagannie ubrana, dbająca o swoich pracowników, świetna specjalistka. Ideał szefowej.

MIASTO 

w tym serialu bohaterowie większość rozmów prowadzą idąc. 
Ciągle gdzieś idą... 

Nowy Jork. Czy to miasto może się znudzić? Filmowcom chyba nie. Z jednej strony mamy przeszklone i śmierdzące pieniędzmi Wall Street, z drugiej Williamsburg. Bardzo ostatnio modna dzielnica Brooklynu (np. z serialu „2 broke girls”, nieprzypadkowo jeden z odcinków "W garniturach" otwiera muzyka z czołówki "Dwóch spłukanych dziewczyn"), gdzie mieszka Mike to mekka artystów, hipsterów i tak jak Mike - rowerzystów. Udało się sfilmować miasto tak by raz kolejny fascynowało i zachwycało, mimo, że serial kręcono w ... Toronto :) 

Poza tym jak można nie polubić serialu, w którym już w pierwszym odcinku słyszymy w tle muzykę Foster The People? Bardzo, bardzo polecam!  


I na koniec wspaniała wiadomość: już od 15 listopada Canal+ będzie emitować II serię serialu !!! Co nas czeka? Harvey przynajmniej z wyglądu nie jest już taki mroczny. Rozjaśnił włosy i zdarza mu się rozluźnić krawat. Ale w jego życiu zawodowym będzie dużo zamieszania. Do fabuły wprowadzono kilka nowych postaci i sporo zaskakujących zwrotów akcji. Do kancelarii powraca jej założyciel Daniel Hardman (David Costabile), kilka lat wcześniej usunięty ze stanowiska za nadużycia. Zostaje także zatrudniony stary znajomy i rywal Harveya, Travis Tanner (Eric Close), który oskarża Spectera o tuszowanie dowodów w sprawach, którymi się zajmował. Przed bohaterami stają nowe wyzwania nie tylko natury zawodowej. Oj będzie się działo! 

Czołówka serialu. Czołówki są bardzo ważne. Lubię czołówki, a ta jest bardzo fajna: 


7 komentarzy:

  1. mnie jakoś "Suits" do siebie nie przekonały. Może dlatego, że nie przepadam za metaplotem w serialach, może po prostu nie lubię motywu genialnego bohatera, który nie ma kwalifikacji, ale i tak jest świetny w tym co robi, ale najbardziej chyba dlatego, że cały jest taki sterylny i wystylizowany. Przesadnie, jak dla mnie.

    Oglądałam jakiś czas dla Louisa (świetna postać, świetnie zagrana), ale początek drugiej serii na tyle mnie zniesmaczył (złe spiski czają się na naszych dzielnych bohaterów i zabierają połowę czasu antenowego konkretnej sprawie), że odpuściłam. I tu pytanie: jest dalej więcej Louisa?

    OdpowiedzUsuń
  2. Luis jest rzeczywiście świetny, wielu widzów go lubi więc oczywiście, że jest go dużo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Uwielbiam ten serial. Pamiętam, że gdy czekałem na jego premierę to nawet nie przeczuwałem, że tak mnie wciągnie. Drugi sezon jeszcze lepszy od pierwszego. Szkoda tylko, że u nas prawdopodobnie nigdy nie zostanie wydany na dvd. Właśnie zbieram na brytyjskie wydanie :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Fantastyczny serial! Dawno nie miałam tak, że jakaś produkcja pochłonęła mnie bez reszty, a "Suits" się to udało :) Polecam każdemu i czekam na 3ci sezon!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja uwielbiam Donne, świetne teksty, riposty, naprawdę świetnie zagrana postać, nie wtrąca się, a i tak wie wszystko, no i wszyscy mają do niej zaufanie ;) najlepsza postać jaką kiedykolwiek widziałam w serialu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Donna jest niezła, zgadzam się. Ja chyba najbardziej lubię Luisa bo ciągle mnie zaskakuje ta postać :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...