09.10.2012

Bestie z południowych krain


"Bestie z południowych krain" reż. Benh Zeitlin, USA 2012 

Offowy „Avatar”. Zwycięzca ostatniego festiwalu w Sundance i zdobywca ważnych nagród w Cannes, namaszczony przez Oprah Winfrey i polecany przez samego Baracka Obamę. Kiedy wydaje się, że w kinie widzieliśmy już wszystko, pojawia się taki film jak „Bestie z południowych krain” – świeży, zupełnie nieprzewidywalny i całkiem inny od tego co znamy.  

Nakręcony w zniszczonym Orleanie, nawiązuje do sytuacji miasta oraz jego mieszkańców po tragicznym huraganie Katrina. Na zalanym i zapomnianym przez władze terenie mieszka społeczność notorycznie odmawiająca ewakuacji. Społeczność, która wyznaje swoje prawa, świętuje swoje święta i żyje według własnych zasad. Nad idealnym światem zawisa niestety czarna chmura – nadciąga ogromna burza, która może zmieść z powierzchni ziemi ich wioskę.

Ponieważ w „Bestiach” rzeczywistość płynnie miesza się z fantastyką ich świat jest okrutny i piękny zarazem. Za wolność trzeba płacić wysoką cenę. Lecz pomimo trudów, które przychodzi znosić, wolność jest dla nich najważniejsza, a ten film jest jej celebracją. Mieszkańcy zapomnianego skrawka ziemi są buntownikami, odrzutkami, dziwakami, ale tylko w oczach innych. W swoim mniemaniu są po prostu szczęśliwi.  

Gwiazdą i kluczem całej historii jest 6 letnia Hushpuppy. Ten film to ona. Gdyby reżyser nie znalazł tak fenomenalnej młodej aktoreczki my nie mielibyśmy co oglądać. Urok dziewczynki rozsadza każdą scenę, nie można od niej oderwać wzroku. Sympatia, którą natychmiast budzi, i której nie sposób jest się oprzeć, przelewa się na cały film. Hushpuppy ma w sobie dużo z klasycznych dla amerykańskiej literatury cech dziecięcych bohaterów, jest taką żeńską wersją Hucka Finna. Musi zdobywać jedzenie, gotować, umieć sama się sobą zająć choć ma przecież zaledwie 6 lat.

Hushpuppy to wojownik. Jest silna, dobra i piękna. Mogłaby zaśpiewać hymn Sinatry „My way” bo walczy o to by wszystko robić po swojemu. Dzieciństwo charakteryzuje odwaga i bezczelność oraz abstrakcyjne myślenie, które w dorosłym życiu już nie ma racji bytu. Dla dzieci nie ma ograniczeń, nic nie wydaje się być niemożliwe. Bohaterem „Bestii” jest niezłomny duch tej małej dziewczynki. I mimo bardzo młodego wieku ona przez półtorej godziny filmu bardzo dojrzewa. To jest też film o dorastaniu do swojego przeznaczenia. Przeznaczeniem Hushpuppy jest bycie przywódcą.

„Bestie z południowych krain” charakteryzuje niejednoznaczność przekazu. Nie dostajemy niepoprawnie wyidealizowanej bajeczki. Rodzina przedstawiona w „Bestiach” jest głęboko dysfunkcyjna. Matka porzuciła dziecko, ojciec nie stroni od alkoholu i bywa bardzo ostry. Trudno jednak odmówić mu miłości i troski o dziewczynkę. Twarde wychowanie może momentami wydawać się zbyt brutalne, ale śmiertelnie chory ojciec wie, że Hushpuppy wkrótce zostanie sama dlatego musi ją nauczyć samodzielności. Film stawia ciekawe tezy w kwestii wychowywania dzieci. Hushpuppy nie zawsze otrzymuje od ojca to czego chce, ale on daje jej to czego ona potrzebuje.

Reżyser Benh Zeitlin przeobraził cząstkę kraju, która została zmasakrowana przez powódź w raj i to robi największe wrażenie. Z opowieść o zniszczonym mieście zrobił choć momentami okrutną to jednak baśń, a nie tkliwy reportaż. Bardzo mi się takie podejście podoba. Zeitlin jest twórcą nowego nurtu w niezależnym kinie amerykańskim, który stawia na duży realizm. Zdjęcie kręcono przede wszystkim w naturalnych plenerach, a  aktorzy bardziej stają się swoimi postaciami niż odgrywają role.

I tak jak w dziecięcym świecie rzeczywistość płynnie miesza się z fantazją, tak reżyser mógł sobie pozwolić na coś co przystoi tylko debiutantom: puścić wodze wyobraźni i zabrać widzów w świat, w którym możliwe jest dosłownie wszystko. Są filmy, które wprawiają widzów w dobry nastrój – „Bestie z południowych krain” niewątpliwie do nich należą. Zalecam Wam tę podróż.

Posłuchajcie magicznej muzyki z filmu, której autorem jest … jego reżyser J


10 komentarzy:

  1. Zdecydowanie wybieram się na ten film. Będę miał możliwość obejrzeć pod koniec miesiąca i przyznam, że juz nie mogę się doczekać.
    A ta recenzja jest bardzo zachęcająca. Zresztą w ogóle słyszę bardzo pozytywne opinie na ten temat. Liczę na naprawdę dobre kino.

    OdpowiedzUsuń
  2. Po 48 sekundach słuchania muzyki już wiem że chcę ten film zobaczyć :-) Dziękuję za recenzję i muzykę - juz tylko 3 dni do premiery z tego co widzę, więc za nic nie przegapię...
    hm choć po chwili jak się rozglądam po zapowiedziach kinowych w okolicach mego miasta to może być trudno... nadzieja jeszcze w Katowicach :-) coś się wymyśli :-)

    Po seansie podzielę się swoimi wrażeniami

    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No właśnie u mnie też jest problem z obejrzeniem. W multipleksach nie ma pewnie nawet co liczyć. Ale znalazłem takie małe kino studyjne i tam właśnie będzie pod koniec października. Więc pozycja obowiązkowa:)

      Usuń
    2. niech żyją kina studyjne :)

      Usuń
  3. Bardzo mi się podoba Twoja recenzja :) Zapraszam do przeczytania mojej:
    http://www.ap.krakow.pl/~raj/notka.php3?id=404
    (pozwoliłem sobie "pożyczyć" od Ciebie link do muzyki, bo jest naprawdę piękna)

    OdpowiedzUsuń
  4. Brzmi świetnie. Chce się obejrzeć :).

    OdpowiedzUsuń
  5. O tak - dawno nie zdarzyło mi się poczuć tak niesamowitego filmowego zachwytu jak po tym filmie. Co więcej podobnie jak autorka bloga musiałam wklepić kawałek ścieżki dźwiękowej pod koniec mojego wpisu. najwyraźniej wielkie umysły myślą tak samo :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to była moja pierwsza myśl jeszcze w trakcie seansu - że muszę koniecznie podzielić się tą muzyką :)

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...