11.07.2012

Klasyki - "Do widzenia, do jutra"

"Do widzenia, do jutra" reż. Janusz Morgenstern, Polska 1960 


Lenny Kravitz napisał kiedyś piosenkę „Lady”,opowiadającą o przypadkowym, ale zupełnie wyjątkowym spotkaniu mężczyzny i kobiety. Coś się między nimi dzieje, jednak z różnych przyczyn trwa tylko moment. Każde z nich odchodzi w swoją stronę i zastawia się potem czy było to coś ważnego, czy tylko jedno z wielu spotkań w ciągu całego życia. Nieuchwytna miłość. Znacie to uczucie?

Oglądając „Do widzenia, do jutra” ogarnęła mnie ta sama niepewność. Ile relacji w życiu nam ucieka bo coś staje na drodze? Ile z nich mogłoby odmienić nasze życie, a ile byłoby zupełnie bez znaczenia? Sama to przeżyłam. Poznałam kogoś podczas podróży na końcu świata, poznałam kogoś, kto za moment wyjeżdżał na drugą półkulę, poznałam kogoś tuż przed swoim wyjazdem. A co jeśli nic by nam nie przeszkodziło? Coś by się wydarzył,o czy skończyło na niczym? Może po prostu nie było nam pisane? A co jeśli było, ale nie starczyło nam odwagi by o to zawalczyć?

Jacek (Zbyszek Cybulski) spotyka Margueritte (Teresa Tuszyńska). On jest studentem artystą, ona córką francuskiego dyplomaty. Poznają się zupełnie przypadkowo, w Gdańsku, ona pyta go o drogę. Jest tu tylko na chwilę, na lato. Jacek to romantyk, chciałby by została na jego planecie. Margueritte, choć młodsza, twardo stąpa po ziemi i moment zapomnienia nie jest dla niej wystarczającym powodem by wyjść ze swojego zamku. Połączyli się na chwilę, zbyt krótką aby zrozumieć jej wartość, by za chwilę się rozstać. Pewnie już na zawsze.

Debiut Janusza Morgensterna z 1960 roku obejrzałam po raz pierwszy ponad pół wieku po premierze. Odnowiony cyfrowo, w bardzo dobrej jakości obrazu i dźwięku, zachwyca. Może nawet nie fabułą, która jest prosta, ale klimatem, artyzmem, poetyckością.

W dużej mierze oparty na przeżyciach Cybulskiego, przedstawia piwniczne życie artystycznego Gdańska. Jacek, podobnie jak Zbyszek w prawdziwym życiu, prowadzi studencki teatr-kabaret. Ten motyw pozwolił zgrabnie wpleść w historię tak niesamowite pomysły jak piosenki wykonywane przez kabaret czy magiczny teatrzyk rąk. „Do widzenia, do jutra” to właśnie te piękne sceny zapadające w pamięć. Moja ulubiona, kiedy na ścianie widzimy cienie głównych bohaterów jednocześnie słysząc ich dialog i ta, którą uwielbiał reżyser: kiedy Jacek tworzy swój mini teatrzyk z dwóch tlących się w mroku papierosów. W tle rozbrzmiewa muzyka Komedy.
  


Humorystyczny ton fabule nadaje postać Romka w wykonaniu Romana Polańskiego. To jedna z tych nielicznych okazji zobaczenia go gdy był jeszcze chłopcem i jak mówił reżyser: tylko on mógł zagrać tak uroczą błazenadę :)  

Za każdym razem, gdy oglądam stare polskie kino, nie mogę wyjść z podziwu nad urodą polskich aktorek z tego okresu. Teresa Tuszyńska – zupełna amatorka, znaleziona przez Morgensterna na imprezie w Liceum Batorego, jest niczym polska Audrey Hupburn. Ten sam typ uroku i styl, który nikogo nie pozostawia obojętnym. Ciekawostką jest to, że w tym filmie nie słyszymy jej głosu. Dialogi podłożyła za nią inna aktorka by brzmiały one wiarygodnie, tj. miały słyszalny silny francuski akcent.

Teresa Tuszyńska i Roman Polański 

Wsłuchajcie się w te dialogi, warte są zapamiętania. Cybulski gdy je wypowiada ma na twarzy wypisaną melancholię, strach przed niezrozumieniem, niepewność. Przejmujące.

„Widzisz, są takie chwile, kiedy człowiek chce być zupełnie sam. Stroni od ludzi nie dlatego, że ich nie lubi a przeciwnie - dlatego, że jest do nich za bardzo przywiązany.

Zaczęło się to tak jak zaczynają się tego rodzaju historie - najzwyklej na świecie..."



***
"-Jaques, o czym myślisz?

- O niczym...

- Jak można myśleć o niczym?

- O Tobie. Za wcześniej?

- Za późno..."

***
"- Stoisz tu obok mnie ale wydaje mi się, że Cię nie ma. Czy Ty w ogóle istniejesz?

- Chyba nie. Nie przy tej furtce, nie przy Tobie. To nie jest moje istnienie ten świat poza furtką. Może dlatego wydaje mi się piękny. I cieszy mnie.

- Czy na długo?

- A która radość trwa długo? Po jakimś czasie staje się przyzwyczajeniem. Jak godziny posiłków. Jednostajne, codzienne. Nie, nie... Wierz mi; to nieistnienie jest najpiękniejszą rzeczą jaką mogę Ci ofiarować."

***
"Widzisz opowiedziałem Ci zwykłą historię, która się skończyła właśnie tak, jak historie tego rodzaju... Ani trochę inaczej.

Czemu się tak zamyśliłaś ? Co ? Uśmiechnij się... No...

Przecież to się mogło nigdy nie zdarzyć. Może to tylko marzenie... bajka..."


Film obejrzałam podczas przeglądu filmów ze Zbyszkiem Cybulskim, który trwa właśnie w Nowym Forcie Sokolnickiego na warszawskim Żoliborzu. Więcej szczegółów TU. Polecam! 


6 komentarzy:

  1. Napisałaś o jednym z moich najukochańszych polskich filmów. Widziałam go niezliczoną ilość razy. Kilka lat temu ugadaliśmy się ze znajomym, że to także jego ukochany film (wtedy znałam tylko dwie osoby, które ukochały sobie ten obraz: siebie i mojego tatę) więc wiedza, że jest nas więcej była budująca. Mieliśmy nawet ambicję żeby spisać całą listę dialogową (ciężko było zdobyć film, nie było go jeszcze na DVD), szybko nam niestety przeszło.
    Niesamowite jest to, że pierwowzór Małgorzaty istniał naprawdę i żyje do dziś (chyba).
    Kiedyś mało brakowało a udałoby mi się obejrzeć film gdzieś na ulicach Gdańska, ale niestety nie udało mi się zlokalizować tego miejsca. A byłaby to absolutnie magiczna chwila.
    Fajnie, że można odkrywać takie cudowności:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. to prawda, piękne są takie odkrycia! dołączam się do waszej grupy wielbicieli tego filmu :)

      Usuń
  2. Ja sie rozmarzylam... swietna recenzja

    OdpowiedzUsuń
  3. Chyba ponad rok temu oglądałam ten film. Mimo, że nie do końca mnie porwał, do dziś pamiętam rewelacyjną rolę Polańskiego właśnie i przepiękną Teresę Tuszyńską. Filmy z tamtych lat miały swój urok i każdy powinien je obejrzeć. Ja najbardziej lubię "Ostatni Dzień Lata". Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Choć wstyd się przyznać, ja swoją przygodę z Cybulskim dopiero rozpoczynam. Spory czas temu obejrzałem "Salto" Konwickiego - film niesamowity, na stałe zapadający w pamięci. Zadowolony i zachęcony grą Zbyszka, zakupiłem niedawno "Rękopis znaleziony w Saragossie", ale on jeszcze czeka na odpowiedni moment. Tymczasem to co piszesz o "Do widzenia, do jutra" sprawia, że już chciałbym mieć ten film w dłoniach i obejrzeć go natychmiast:) Napisałaś bardzo zachęcającą recenzję, zresztą wspomnienie o cieniach na ścianie czy teatrzyku naprawdę wzbudziło moją ciekawość. Czekam więc na okazję:)
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja przygodę z Cybulskim zaczęłam od "Popiół i Diament". Byłam pod ogromnym wrażeniem tego filmu, bardzo polecam.

      Usuń

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...