24.12.2010

Filmy na specjalne okazje - "Holiday" na Boże Narodzenie

Holiday, reż. Nancy Meyers, USA 2006 

W każde Boże Narodzenie telewizja i kino zalewają nas świątecznymi propozycjami. Na wszelki wypadek gdybyśmy sami nie mogli złapać świątecznego nastroju przed Wigilią lub chcielibyśmy go przedłużyć już po. Taki film jak np. „Holiday” ma nam w tym pomóc.

Pomysł jest ciekawy. Oto dwie młode i rozczarowane mężczyznami kobiety, wymieniają się na okres Świąt Bożego Narodzenia swoimi domami. Robią  to błyskawicznie, w środku nocy, za pomocą Internetu i pod wpływem impulsu. Nigdy nie widziały się na oczy, na dodatek mieszkają tysiące kilometrów od siebie: Iris (K. Winslet) na przedmieściach Londynu a Amanda (C. Diaz) w Los Angeles. Sama zadałam sobie pytanie, które Graham (J. Law), brat Iris, zadał Amandzie: ludzie to naprawdę robią? W filmie okazuje się, że tak, czy w rzeczywistości też? Koniecznie muszę sprawdzić czy da się komuś wcisnąć mój podwarszawski domek na wakacje, a w zamian za to wylądować gdzieś na Riwierze Francuskiej…

19.11.2010

Wszystko dla niej



Paul Haggis od lat jest w czołówce zarówno reżyserów jak i scenarzystów Hollywood. Filmy tego twórcy zawsze są dobrze zrobione choć nie zawsze wychodzą ponad przeciętność czego wzorcowym przykładem jest jego Oscarowe „Miasto Gniewu”.

„Wszystko dla niej” do pewnego momentu łamie stereotyp filmu swojego gatunku. Choć wydaje się thrillerem bardziej jest historią miłosną.  Szczęśliwa rodziną zostaje w dramatyczny sposób rozdzielona: żona i matka trafia do więzienia pod zarzutem morderstwa. Mijają lata, sprawa jest beznadziejna: odrzucane są kolejne apelacje i prawne możliwości wyciągnięcia kobiety z więzienia w końcu się kończą. Zrozpaczony mąż wierzący w niewinność swojej ukochanej posuwa się do ostateczności: postanawia zorganizować jej ucieczkę…


15.11.2010

Niedokończony film


Niedokończone życie - "Niedokończony film" (A film unfinished)

Trudno jest poruszać temat Holocaustu nie powtarzając tego co zostało już powiedziane oraz nie popadając w banał czy sztampę. Jak więc opowiedzieć o „Niedokończonym filmie”, którego tematem jest warszawskie getto…? Spróbuję spojrzeć na ten wyjątkowy materiał bardziej technicznie a mniej emocjonalnie. Dokument Yael Hersonskiego jest kolejnym dowodem na nazistowskie zafascynowanie kinematografią: hitlerowców zachwycała możliwość uwiecznienia swoich działań a jak pokazuje ten film również tworzenia iluzji. „Niedokończony film” jest bowiem świetnym przykładem twórczości propagandowej III Rzeszy. Faszyści dysponowali świetnym sprzętem i filmowcami. Dowodem na to jest rolka z wyciętymi scenami: robiono dużo ujęć, eksperymentowano z formą, bardzo dobrze opanowano kwestie oświetlenia, jednym słowem Niemcy byli w tej dziedzinie prawdziwymi profesjonalistami.


20.10.2010

Filmy, które mnie poruszyły - "Gerry"

„Gerry” reż. Gus Van Sant, USA 2002

Film jako dziedzina sztuki stara się powiedzieć ludziom coś o nich samych: ich pragnieniach, ich charakterze, konstrukcji, sposobie działania i radzenia sobie z życiem. Rzadko jednak dotyka tego co najgłębsze: podstaw, człowieczeństwa samego w sobie, ludzkiej natury. Bez tych wszystkich dodatków jakimi są praca, rodzina, pozycja w społeczeństwie...

Gus Van Sant tak właśnie pokazuje postacie w swoim filmie „Gerry”. Nie wiemy nic o bohaterach, nie znamy nawet ich imion. Poznajemy ich takimi jacy są w danej chwili. Nic więcej.

Niesamowicie poruszył mnie ten film. Człowiek kontra przyroda, człowiek kontra on sam, człowiek kontra drugi człowiek. Van Sant dotyka samego sedna, pyta o to kim jesteśmy naprawdę. Jaka jest nasza ludzka natura. Porażające. 


17.08.2010

Małżeństwo Tui


Polskim dystrybutorom wciąż brakuje wyobraźni i odwagi by wpuszczać na ekrany, przynajmniej kin studyjnych, niektóre filmy. Tak było z uhonorowanym w 2007 roku główną nagrodą na festiwalu w Berlinie „Małżeństwem Tui”. A przecież tak rzadko mamy możliwość zajrzenia w zupełnie inny świat niż zachodnie stolice, podejrzenia życia ludzi niby tak innych niż my, ale wciąż przecież właśnie takich jak my. Ja widziałam "Małżeństwo Tui" na festiwalu „Filmy świata Ale kino!”, można było go także upolować w ramówce kanału Ale kino!

17.07.2010

Milczenie Lorny

"Le Silence de Lorna" reż. Jean-Pierre Dardenne i Luc Dardenne, Belgia/Francja 2008 

Unia Europejska jest dla państw członkowskich światem bez granic – ich obywatele mogą mieszkać i pracować gdzie chcą. Jednak dla narodów spoza wspólnoty to świat zamknięty. Ziemia obiecana. Albańczycy, Białorusini czy Ukraińcy wciąż potrzebują pozwoleń, zezwoleń i innych papierów na pobyt na terenie Unii. Dobrze to znamy, bo jeszcze kilka lat temu Polaków obowiązywały takie same, ostre zasady. Mimo trudów i biurokracji do zachodniej Europy ciągną tłumy emigrantów. Po co? Po lepsze życie. Nawet jeśli „lepsze” życie okupione ma być wieloma poświęceniami, kompromisami i naginaniem własnej moralności.

O tym świecie opowiadają nam wyjątkowo europejscy reżyserzy: bracia Dardenne. Belgowie to prawdziwi ulubieńcy festiwalu w Cannes. Dwa razy otrzymali Złotą Palmę („Rosetta” w 1999 i  „Dziecko” w 2005 roku), a „Milczenie Lorny” zgarnęło w 2008 roku nagrodę za scenariusz. Europejscy także dlatego, że opowiadają historie ze swego podwórka, o zwykłych ludziach i ich problemach.

23.06.2010

W Dolinie Elah

„In the valley of Elah” reż. Paul Haggis, USA 2007 

Reżyser Paul Haggis po wielowątkowym i barwnym „Mieście gniewu” – oscarowym przeboju 2005 roku, stworzył obraz znacznie bardziej wyciszony, a także o wiele skromniejszy. Dramat „W dolinie Elah” rozgrywa się bowiem bez rozmachu, w niewypowiedzianych słowach oraz przerażonych spojrzeniach bohaterów, powoli odkrywających okrutną prawdę. Wielka klasa tego filmu objawia się w powściągliwości zarówno gry aktorskiej jak i samej  akcji.


16.05.2010

Grbavica

"Grbavica" reż. Jasmila Zbanic, Austria/ Chorwacja/ Niemcy/ Bośnia i Hercegowina 2006 r.  

Tytuł filmu to nazwa dzielnicy Sarajewa, która najbardziej ucierpiała podczas bałkańskiej wojny z początku lat ’90. To cierpienie widać we wciąż nieodbudowanych, pokaleczonych kulami domach, ale także na twarzach mieszkańców. Choć wojna skończyła się już dziesięć lat temu, koszmar, który ze sobą przyniosła, wciąż trwa.

Szacuje się, że ok. 20 tys. bośniackich kobiet zostało zgwałconych podczas wojny przez serbskich bojowników. Byli oni przy tym w fanatyczny sposób okrutni: gwałcili nie tylko dla zaspokojenia swoich żądz, ale przede wszystkim w celu długofalowej zemsty. By bośniaczki rodziły potem serbskie dzieci, przetrzymywali je w zamknięciu żeby nie dopuścić do usunięcia ciąży. Wszystko to działo się w wojennych obozach, również na terenie tytułowej Grbavicy.

30.03.2010

Kocham kino

Każdemu jego kino - "Kocham kino" (Chacun son cinema)

Gdy sala kinowa jest waszym drugim domem albo nawet więcej – czujecie się tam lepiej niż w domu, jeśli tylko w jej ciemnościach potraficie odczuwać emocje, jeśli właśnie w filmach szukacie pytań i odpowiedzi, jeśli macie swoje ulubione sale projekcyjne, które kochacie bez względu na ich stan techniczny, jeśli wierzycie, że kino to coś więcej niż rozrywka – wówczas „Kocham kino” powstał właśnie dla Was.

Trzydziestu pięciu wybitnych reżyserów. Trzydzieści trzy trzyminutowe miniatury filmowe. Jeden temat. Magia kina. Taki pomysł zrodził się w głowie Gillesa Jacoba, dyrektora festiwalu w Cannes, z okazji sześćdziesiątej edycji imprezy. Do projektu udało mu się zaprosić takich twórców jak: Joel i Ethan Coen, David Cronenberg, Luc i Jean-Pierre Dardenne, Alejandro González Iñárritu, Claude Lelouch, Ken Loach, David Lynch, Roman Polański, Gus Van Sant, Lars von Trier, Wim Wenders, Wong Kar-Wai. W ten sposób powstała wyjątkowa, dwugodzinna kompilacja autorskich nowel, która funkcjonować może raczej jako pewna ciekawostka a nie pełnometrażowy film, choć ma niewątpliwie swoje wspaniałe momenty.

Wielcy reżyserzy składają hołd kinu, czy kino oddaje hołd reżyserom? Każda etiuda została opatrzona na wstępie tytułem i nazwiskiem autora. Zapewniam jednak, że i bez tej podpowiedzi nie byłoby problemu z połączeniem filmu z jego twórcą. Tylko trzy minuty to aż trzy minuty, w ciągu których można wyrazić siebie: przekazać kwintesencję swojego stylu, puścić do widza oko specyficznym montażem, poruszyć bliski sercu temat, w charakterystyczny sposób opowiedzieć historię, zaskoczyć puentą, rozbawić jak zawsze, wstrząsnąć po raz kolejny.

Twórcy różnie podeszli do przewodniego hasła projektu. W niektórych etiudach kino stało się głównym tematem, w innych tylko pretekstem, punktem wyjścia dla historii. Znamienne wydaje się to, że w większości z nich kino funkcjonuje jako miejsce społeczne. Bo czym jest sala kinowa? Pomieszczeniem, w którym wyświetla się i ogląda filmy? Nie tylko. Jest miejscem na randkę, świadkiem pierwszych pocałunków, lecz także przestrzenią niebezpieczną, gdzie można paść ofiarą kradzieży czy molestowania. Można tam kogoś poznać lub z kimś się rozstać.

Urzekła mnie opowiedziana przez Claude’a Leloucha, wzruszająca historia pewnej rodziny, odmierzana kolejnymi seansami w kinie. Spodobał mi się ironiczny filmik Polańskiego: reżyser z humorem pochylił się nad instytucją popularnych we Francji kin erotycznych. Po raz kolejny z przyjemnością zanurzyłam się w delikatny świat Wonga Kar-Waia, w którym bardziej niż sama akcja liczy się klimat. Doceniłam również oryginalność pomysłu von Triera. Duńczyk uczynił siebie samego głównym bohaterem etiudy, przypominając w niej, że kino to także show-biznes, gdzie bardziej od wizji artystycznej liczą się pieniądze. Cronenberg poszedł jeszcze o krok dalej, przedstawiając smutną wizję końca sztuki filmowej.

Czy z tej układanki wychodzi jakaś całość? Owszem. Podczas filmowej podróży poznajemy różne kina w różnych dekadach, a magia wciąż i wszędzie jest ta sama. Dzieci, dorośli, starcy, biedni i bogaci, ludzie różnego koloru skóry i różnego wyznania. W sali przecież i tak jest ciemno, wszyscy są tam równi. Więc jeśli Wy też odczuwacie małe ukłucie w sercu za każdym razem, gdy przed projekcją gaśnie światło, to podarujcie je sobie jeszcze raz.


12.03.2010

Mała Miss


Mała Miss – Mała Ameryka

Ten skromny debiutancki film skradł serca nie tylko niezależnej widowni Festiwalu Filmowego w Sundance, ale także szacownych członków Akademii Filmowej, którzy umieścili go w gronie pięciu najlepszych dzieł 2006 roku. „Mała Miss” stała się tym samy niepozorną konkurentką dla takich mega hitów jak „Babel” czy „Infiltracja”.

„Mała Miss” jest historią familijną, kinem drogi i tragikomedią jednocześnie. Zrealizowany niewielkimi środkami film pokazuje Amerykę prawdziwszą niż niejedna superprodukcja. Grupa bohaterów stanowi zbitek dziwolągów i nieudaczników pochodzących z jednej tylko rodziny. Motywem przewodnim oraz powodem wyprawy, w którą udaje się wspomniana rodzinka, staje się konkurs piękności. Na konkurs ten zakwalifikowała się (z powodu dyskwalifikacji innej kandydatki) najmłodsza latorośl – siedmioletnia Olive. Dziewczynka jest rzeczywiście urocza (mała aktorka Abigail Breslin stała się odkryciem tego filmu), ale zupełnie nie pasuje do kanonu małych miss - brakuje jej sztucznego uśmiechu, ostrego makijażu i natapirowanych włosów. Mimo to rodzice: ojciec - nieudacznik i prawie bankrut (Greg Kinnear) oraz jedyna trzeźwo myśląca w towarzystwie matka (Toni Collette), postanawiają przebyć starym vanem całą Amerykę, aby spełnić marzenie córki. Dodatkowymi pasażerami zostają sprośny i lubiący heroinę dziadek, nie mówiący od dziewięciu miesięcy na własne życzenie nastoletni syn, oraz niedoszły samobójca homoseksualista – brat matki. Bardzo istotne jest też to, że samochód okazuje być tak jak i jego pasażerowie nie do końca idealny: za każdym razem żeby ruszył trzeba go pchać.

„Mała Miss” to film bez fajerwerków, nie jest też być może zbyt odkrywczy. Jest jednak zgrabną opowieścią o tym co najważniejsze: liczy się to by nie udawać nikogo innego ani przed innymi, ani tym bardziej przed samym sobą. Reżyser może w dość naiwny sposób, ale z dużym wdziękiem, próbuje przekonać również, że rodzina, jakkolwiek dziwaczna by się wydawała, potrafi pomóc w najtrudniejszych chwilach samą obecnością. Po najlepszym finale jaki widziałam w kinie od miesięcy, uwierzyłam, że mając za sobą ludzi, których choć trochę obchodzi Twój los, można przejść przez wszystko z podniesionym czołem.

Dużo tu humoru, i tego czarnego, i absurdalnego, ale obiecuję, że rozbawi każdego. Dawno się tak w kinie nie uśmiałam :) Brakowało mi również prostego filmu o zwykłej amerykańskiej rodzinie z prowincji. Cieszę się, że takie filmy też w Ameryce powstają i trochę szokuje fakt, że na świecie obejrzało go trzy razy więcej ludzi niż w samych Stanach. 


26.02.2010

W chmurach

"Up in the air" reż. Jason Reitman, USA 2009 

2009 rok upłynął pod znakiem rozpoczętego w 2008 kryzysu ekonomicznego, który nie ominął nawet Hollywood. Reżyser i scenarzysta w jednej osobie - Jason Reitman pokazał jednak, że i na kryzie można zarobić. Twórca tak oryginalnych propozycji jak „Dziękujemy za palenie” czy „Juno” jest mistrzem robienia filmów z tematów leżących  na ulicy. Po szczerze wierzącym w swą misję propagatorze palenia oraz rezolutnej nastolatce radzącej sobie z ciążą, w „W chmurach” poznajemy człowieka, który zajmuje się zwalnianiem ludzi w imieniu ich szefów.

19.02.2010

Filmy, które polecam - "Autor Widmo" (The Ghost Writer)

Triumfalny kinowy powrót Romana Polańskiego z 2010 roku.

„Ghostwriter” - czyli autor widmo - zajmuje się pisaniem za innych. Spisuje czyjeś biografie i wspomnienia by potem za odpowiednią sumę pieniędzy sprzedać do nich prawa. To pisarz, którego nazwisko nigdy nie pojawia się na okładkach napisanych przez niego książek. W ten sposób powstała np. słynna autobiografia Andree Agassiego pt. "Open", której faktycznym autorem jest pisarz i scenarzysta J.R. Moehringer. Takim zawodem para się również główny bohater filmu Romana Polańskiego, którego wdzięcznie zagrał Ewan McGregor. Poznajemy go gdy dostaje propozycję nie do odrzucenia: ma spisać pamiętniki byłego premiera Wielkiej Brytanii. Oferta jest intratna finansowo, ale nie dość, że na spełnienie zobowiązania „pisarz duch” ma bardzo mało czasu, to jeszcze już dość szybko okazuje się jak niebezpieczne jest to zadanie. Premier ma w swoim życiorysie wiele sekretów, których odkrycie może zupełnie zmienić obraz jego osoby…

Film Polańskiego podarował nowe aktorskie życie Piercowi Brosnanowi, który zagrał u niego premiera Wielkiej Brytanii. Aktor od kilku lat próbuje uwolnić się od etykietki Jamesa Bonda. W „Autorze Widmo” Brosnan udowodnił, że ma naprawdę duży talent i szufladkowanie mu już nie grozi. Świetne recenzje zebrali także Olivia Williams za rolę żony polityka oraz oczywiście Ewan McGregor jako zwykły bohater wplątany w niezwykłą historię.

Zarówno krytycy jak i widzowie ciepło przyjęli „Autora Widmo” porównując go do najlepszych thrillerów polskiego reżysera: „Chinatown” i „Frantic”. Polański jest już klasykiem w tym gatunku: potrafi trzymać widza w napięciu i do samego końca mylić tropy.

Ciekawostką jest to, że choć akcja filmu dzieje się w Stanach Zjednoczonych, cały film kręcony był w Niemczech! Twórcy postarali się by widz absolutnie się tego nie domyślił: dbałość o szczegóły scenografii są imponujące. Proszę zwrócić uwagę chociażby na typowo amerykańskie marki samochodów, których używają bohaterowie.

"Autor Widmo" jest ekranizacją bestsellerowej książki Roberta Harrisa pod tym samym tytułem. Zarówno książka jak i film wywołały duże kontrowersje głównie przez nieuniknione porównania postaci premiera do byłego premiera Wielkiej Brytanii Tony Blaire’a.

Roman Polański kończył film będąc już więźniem własnego domu w Szwajcarii. Areszt domowy nie przeszkodził jednak by „Autor Widmo” zdobył szereg  prestiżowych nagród filmowych, w tym  Srebrnego Niedźwiedzia, Cezara i Europejską Nagrodę Filmową.


14.02.2010

Filmy na specjalne okazje - "2 dni w Paryżu" na Walentynki


Amerykanin w Paryżu - "2 dni w Paryżu"

July Delpy to prawdziwa osobowość kina. Znamy ją przede wszystkim jako aktorkę, m.in z „Białego” Krzysztofa Kieślowskiego, tymczasem jest także piosenkarką, scenarzystką, producentką i reżyserką. „Dwa dni w Paryżu” to praktycznie jej popis we wszystkich tych rolach, no może w wyjątkiem śpiewu.

Międzykontynentalna para zakochanych z dwuletnim stażem – Amerykanin Jack i Francuzka Marion – wybiera się w romantyczną podróż po Europie. Jednym z punktów wycieczki jest stolica miłości – Paryż, gdzie nadarza się okazja do poznania przyszłych teściów i znajomych ukochanej. Niby zwykła sprawa, a jednak różnica kultur i doświadczeń, bariera językowa oraz wybuchowe charaktery robią swoje.

01.01.2010

Podsumowanie 2009 roku

"Biała wstążka"

Filmowy rok 2009 zaliczyć można do całkiem przyzwoitych. Na pierwsze miejsce mojego TOP5 wybrałam “Białą wstążkę”. To obraz, który wywołał we mnie najwięcej emocji, często sprzecznych: od niezrozumienia, do zachwytu. Haneke stworzył prawdziwe dzieło, jednocześnie proste i wysublimowane. Ten film uwiera i sprawia, że widz czuje się nieswojo.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...